Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Architektura. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2009

Architektura: Ha-ha


Ha-ha to rodzaj rowu połączonego z murem, popularny w angielskich posiadłościach na przełomie 18 i 19 wieku. Powyżej widać, jak zbudowane jest ha-ha: od strony posiadłości teren stopniowo opada, tworząc rów, na dole którego wybudowany jest mur. Mur zbudowany jest tak, by znajdować się na jednym poziomie z poziomem terenu. W ten sposób tworzył barierę, jednocześnie nie zakłócając arystokracji pięknego widoku na całe włości.

Najczęstszym zastosowaniem ha-ha było oddzielenie części mieszkalnej i ogrodów od ziemi uprawnych i pastwisk należących do posiadłości. Stworzona bariera była nie tylko natury architektonicznej - służba i pasterze znajdowali się po drugiej stronie, bez pięknego widoku i bez możliwości przedostania się na drugą stronę. Służba pracująca w domu często dostawała polecenie by z jednego końca posiadłości na drugi przemieszczać się rowem ha-ha, by nie zakłócać wspaniałej kompozycji krajobrazowej, gdyby ktoś z arystokratów zdecydował się akurat spojrzeć w tamtą stronę.

Skąd taka nazwa? Najprawdopodobniej od zaskoczonego wykrzyknienia (widać w XVII wieku zaskoczona osoba wołała haha!), jakie wydobywali z siebie wszyscy, którzy znienacka wpadali na mur, do ostatniej chwili niewidoczny. Inne teorie dotyczące pochodzenia nazwy: służba przemieszczająca się ha-ha z daleka mogła wyglądać jak same głowy płynące nad ziemią, co bardzo bawiło właścicieli ziem, śmiali się więc oni dźwięcznie: ha ha! Trzecia teoria: kiedy zabłąkany pijak po drugiej stronie muru nie spostrzegł się w porę i wpadł prosto do rowu, jego kamraci pokazywali go palcem i śmiali się do rozpuku.

Przykład ha-ha w zamku Chirk, w Walii północnej.

Artykuł w angielskiej wikipedii
Artykuł na bbc.co.uk (j. ang.)
Artykuł o zamku Kilronan ze wzmianką o ha-ha (j. ang.)

wtorek, 14 lipca 2009

Kontrkultura: Psychogeografia i Derive

Niedługo po drugiej Wojnie Światowej we Francji pojawił się szereg grup artystycznych rozczarowanych ówczesną sytuacją sztuki i marazmem zadowolonego mieszczańskiego społeczeństwa. Wśród nich największy rozgłos zyskali Letryści, pod wodzą Guya Deborda.

Letryzm uznawał, że we wszystkich dziedzinach sztuka osiągnęła maksymalne nasycenie i wraz z nadejściem Dadaizmu wyczerpały się możliwości dostępnych mediów, kierunków i teorii sztuki.

Jednocześnie następowała wielka rewolucja przemysłowa. Automatyzacja, produkcja seryjna, rozrastający się system mediów - letryści w tę stronę zwrócili się w celu ratowania sztuki i szukania absolutnie nowych wyrazów kreatywności artystycznej - i tak narodził się sytuacjonizm.

Tok rozumowania był taki: Z jednej strony, sztuka jaką znaliśmy do tej pory skończyła się. W ramach jakie znaliśmy do tej pory, wszystko jedno, czy muzycznych, malarskich, poetyckich - nie powstanie już nic nowego, nic rewolucyjnego. Z drugiej strony uprzemysłowienie wszelkich dziedzin produkcji sprawia, że nagle każdy przeciętny człowiek dysponuje ogromną ilością czasu wolnego. Sytuacjonizm postulował połączenie obu tych zjawisk i czynienie z codziennych sytuacji, pozornie nudnych i trywialnych, okazji do poszukiwań artystycznych, tworzenie SYTUACJI z pozornie zwyczajnych miejsc i zdarzeń, sytuacji zaspokajających potrzeby ludzi złaknionych sztuki i piękna, ale też przede wszystkim zmieniające znaną dotychczas rzeczywistość w zupełnie nową jakość, co pociągało za sobą (jak mieli nadzieję sytuacjoniści) zupełnie nowe rodzaje przeżyć, nieosiągalne przy odbiorze dotychczasowych gałęzi sztuki.

Sytuacjonizm prowadzi do ukucia terminu "psychogeografia". Letryści wywodzili się z warstwy mieszczańskiej, poza tym było wśród nich sporo architektów, co doprowadziło do dużego udziału krajobrazu miasta i mieszczańskiej mentalności w ich manifestach. Psychogeografia, jak sama nazwa wskazuje, badała wpływ określonych miejsc na psychikę, zależności między ludzkim postrzeganiem a miejskim pejzażem, zaskakującego wpływu niepozornych miejsc na doznania zmysłowe przechadzających się wśród nich ludzi.

Guy Debord jako połączenie sztuki, kontemplacji krajobrazu i buntu przeciw rutynie codziennej, żmudnej krzątaniny zaproponował "Derive" czyli dryfowanie, w uproszczeniu - błąkanie się po mieście, absolutnie pozbawione celu i sensu. Sensem był sam ruch, zaś celem - cokolwiek właśnie zaprzątnęło naszą uwagę. Stanowiło to dobry przykład pomysłu sytuacjonistów na przemianę "koniecznej nudy" w okazję do przeżycia piękna poprzez kontemplację i poczucie wolności. W końcu człowiek i tak musi przedostawać się z miejsca na miejsce, a najczęściej czyni to automatycznie i bezwiednie - tu mamy do czynienia z aktywnością odwrotną: Nieważny jest kierunek, ważne jest jakie miejsca przyzywają nas do siebie i odczucia, jakie wywołują.

Fajne źródła po polsku:
Dariusz Misiuna, "Każdy będzie żył we własnej katedrze"
Wykład i spacer po Gdańsku Wilfrieda Hou Je Bek
Marcin Sieńko, "Wrażenie estetyczne jako reakcja na rzeczywistość - kontra"

Po angielskiemu:
http://en.wikipedia.org/wiki/Psychogeography