Na tę chwilę nie mam za dużo czasu by zasiąść do bloga, ale spokojnie - wystarczy go żeby zamieścić kolejne 3 ciekawe artykuły (w języku angielskim):
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horror. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 stycznia 2015
Artykuły : 3 ciekawe artykuły na koniec stycznia
Witam w nowym roku!
Na tę chwilę nie mam za dużo czasu by zasiąść do bloga, ale spokojnie - wystarczy go żeby zamieścić kolejne 3 ciekawe artykuły (w języku angielskim):
Na tę chwilę nie mam za dużo czasu by zasiąść do bloga, ale spokojnie - wystarczy go żeby zamieścić kolejne 3 ciekawe artykuły (w języku angielskim):
piątek, 24 października 2014
Kultura : Dolina niesamowitości i lęk przed manekinami
Witam serdecznie. W duchu zbliżającego się Halloween i ja poczułem klimat oraz potrzebę, by podzielić się jedną z nielicznych rzeczy, która choć może nie napełnia mnie bezbrzeżnym przerażeniem, to jednak od dzieciństwa wywołuje u mnie uczucia mocno nieswoje.
Manekiny - modele z tworzywa, zastygnięte w jednej pozie, ucharakteryzowane by mniej lub bardziej przypominać istoty ludzkie. Niebezpiecznie blisko tzw. "doliny niesamowitości" czyli momentu gdzie coś, co ma nam przypominać żywego człowieka osiąga poziom realizmu, który zamiast komfortu psychicznego budzi w nas dyskomfort, a nawet strach. Zamieszczam a propos ciekawy wykres stworzony przez prof. Masahiro Mori:
Teoria jego głosi, że im bardziej przedmiot martwy zbliża się wyglądem do istoty ludzkiej - tym większa nasza do niego sympatia - do pewnego momentu. Następuje bowiem gigantyczny uskok, który tłumaczy też czemu zombie pozostają wiecznie żywym (haha) tematem wszelkiej maści filmów i gier komputerowych - zamieszkują samo dno naszej doliny, będąc, całkiem dosłownie, jednocześnie żywymi ludźmi i martwymi ciałami.
Wróćmy do tematu. Manekiny, które niepokoją mnie od kiedy tylko pamiętam (i na pewno nie pomogła obejrzana w dzieciństwie niewinna komedia romantyczna). Nie jestem sam - lęk przed manekinami i lalkami jest fobią bardzo powszechną i nosi nazwę pediofobia. Poniżej kilka filmów dla osób, które jak ja, fobię leczą metodą masochistyczną - zderzając się z premedytacją z tematem, który najbardziej rozstraja ich nerwowo.
Najpierw klasyk - Krótki film "Still Life", reż. Jon Knautz:
Następnie, o nieco podobnym wydźwięku, włosy jeżąca scena z gry Condemned:
Oraz Wycinek programu typu "ukryta kamera" z wysp. Osobiście nie odnajduję tu nic śmiesznego...brrr.
Gdyby komuś było mało, zostawiam was z miejską legendą rodem z Meksyku. "La Pascualita" - manekin od roku 1930 wystawiany w oknie wystawowym sklepu z sukniami ślubnymi w mieście Chihuahua. Od momentu pojawienia, manekin ze względu na niesamowicie realistyczne wykonanie, dawał początek najdziwniejszym plotkom - wielu uważa, że manekin to w rzeczywistości doskonale zabalsamowane zwłoki córki właściciela, która zmarła w dniu swojego ślubu, ukąszona przez czarną wdowę. Rzecz jasna, całokształt wiedzy naukowej podpowiada nam że niewykonalne jest tak doskonałe zachowanie zwłok przez tak długi czas - nie da się jednak zaprzeczyć, że realizm wykonania jest powalający (spójrzcie tylko na dłonie). Co więcej niektórzy klienci przysięgają, że manekin wodził za nimi wzrokiem lub poruszył się nieznacznie...
Oraz Wycinek programu typu "ukryta kamera" z wysp. Osobiście nie odnajduję tu nic śmiesznego...brrr.
Gdyby komuś było mało, zostawiam was z miejską legendą rodem z Meksyku. "La Pascualita" - manekin od roku 1930 wystawiany w oknie wystawowym sklepu z sukniami ślubnymi w mieście Chihuahua. Od momentu pojawienia, manekin ze względu na niesamowicie realistyczne wykonanie, dawał początek najdziwniejszym plotkom - wielu uważa, że manekin to w rzeczywistości doskonale zabalsamowane zwłoki córki właściciela, która zmarła w dniu swojego ślubu, ukąszona przez czarną wdowę. Rzecz jasna, całokształt wiedzy naukowej podpowiada nam że niewykonalne jest tak doskonałe zachowanie zwłok przez tak długi czas - nie da się jednak zaprzeczyć, że realizm wykonania jest powalający (spójrzcie tylko na dłonie). Co więcej niektórzy klienci przysięgają, że manekin wodził za nimi wzrokiem lub poruszył się nieznacznie...
źródła:
Etykiety:
Horror,
Kultura,
Paranormalia,
Psychologia
wtorek, 14 października 2014
Horror: "Pozwól Mi Wejść" (Låt den rätte komma in) (2008)
Witam po dłuższej przerwie, spowodowanej innymi projektami - muzyką i grą komputerową, nad którymi pracuję bez ustanku i regularnie.
Ale teraz do rzeczy - film "Pozwól mi wejść" - który zrobił na mnie ostatnio wielkie wrażenie. Określenie "Film o wampirach" nawet w jednej dziesiątej nie oddaje złożonej natury dzieła owego. Miasteczko na północy Szwecji gdzie śniegu kilka metrów, czarna noc jedynie od czasu do czasu przetykana oślepiającym dniem. Oskar, zaniedbywany przez rozwiedzionych rodziców chłopak, nad którym ustawicznie znęcają się koledzy z klasy. Eli, tajemnicza rówieśniczka, która nie wiedzieć kiedy wprowadziła się do jego bloku, i mimo że, jak twierdzi "nie powinna z nim się przyjaźnić ani nawet rozmawiać" - to coraz bardziej wkracza do jego świata. Jednocześnie w mieście zaczyna się fala niewyjaśnionych i okrutnych morderstw, a co za tym idzie fali podejrzeń i paranoi. W kontraście do tego ponurego tła między młodymi rodzi się uczucie, rozczulające w swojej niewinnej czystości. Oprócz, w pewnym miejscu, nieco namolnie cyfrowo wygenerowanych kotów, klimat pozostaje realistyczny, ciężki, duszny, mroczny i stale w równowadze między krwawą masakrą a niewinnym spojrzeniem dziecka na szalony świat dokoła. Zaskakujący, nieoczywisty, pozbawiony wyświechtanych banałów i ogranych klisz... Pozostaje mi serdecznie i bez zastrzeżeń polecić miłośnikom dobrego kina strasznego.
piątek, 30 marca 2012
Muzyka : Blotted Science "Cretaceous Chasm"
Kolejne zdarzenie z cyklu "Co robi artysta gdy stanie się tak dobry technicznie że ogranicza go już jedynie własna wyobraźnia". Pan Ron Jarzombek, genialny gitarzysta i mózg projektu Blotted Science, stworzył materiał na nową EP-kę projektu, "The Animation Of Entomology", oglądając horrorowe sceny rozmaitych filmów w których główną rolę grają insekty. Następnie z właściwą sobie maestrią wraz z zespołem skomponował utwory, będące ścieżkami dźwiękowymi do wybranych scen. Efekt, nawet bez elementu wizualnego jest genialny, ale spójrzcie tylko jak precyzyjnie muzyka dopasowana jest do powyższej sceny z filmu "King Kong" z bohaterami atakowanymi przez ogromne świerszcze, pająki i inne obrzydlistwa.
Mój ulubiony moment to subtelne "Bam" w 1:48, drobny detal który pokazuje z jaką dokładnością zespół dopasował się do filmowej sceny.
Jednakowoż to nie pierwszy raz, kiedy Ron Jarzombek inspirował się scenami z filmów przy komponowaniu muzyki. Ten sam trick zastosował już dwa razy z zespołem spastic ink, do scen z dwóch filmów animowanych (w drugim wypadku gitara naśladuje nawet intonację słów wypowiadanych przez animowanego zajączka).
A tutaj Ron Jarzombek gra ścieżkę gitarową do powyższego utworu, z jednoczesną prezentacją stworzonego przez siebie systemu kompozycji i progresji.
I obowiązkowy przystanek dla fanów, strona artysty:
http://www.ronjarzombek.com/
Mój ulubiony moment to subtelne "Bam" w 1:48, drobny detal który pokazuje z jaką dokładnością zespół dopasował się do filmowej sceny.
Jednakowoż to nie pierwszy raz, kiedy Ron Jarzombek inspirował się scenami z filmów przy komponowaniu muzyki. Ten sam trick zastosował już dwa razy z zespołem spastic ink, do scen z dwóch filmów animowanych (w drugim wypadku gitara naśladuje nawet intonację słów wypowiadanych przez animowanego zajączka).
A tutaj Ron Jarzombek gra ścieżkę gitarową do powyższego utworu, z jednoczesną prezentacją stworzonego przez siebie systemu kompozycji i progresji.
I obowiązkowy przystanek dla fanów, strona artysty:
http://www.ronjarzombek.com/
środa, 17 lutego 2010
Horror : Villmark
Producent telewizyjny ma w planie nakręcenie reality show, którego uczestnicy będą musieli wieść prymitywne życie w surowej północnej puszczy. Jako zwolennik pełnych doświadczeń i integracji, zabiera swoją ekipę z paroma przyjaciółmi oraz swoją dziewczynę, by przygotować ich do długotrwałych zdjęć w plenerze. Wprowadzają się do drewnianej chatki w środku głuszy, i oczywiście niewiele trzeba czasu, by nasi bohaterowie odkryli opuszczony namiot, a w pobliżu zwłoki...Już wkrótce zamaskowany szaleniec zgodnie z tradycją "slash" zaczyna polować na młodych filmowców, a najwyraźniej zna las jak własną kieszeń...
Obok fabuły, obiektywnie mówiąc trzymającej się gatunkowych ram, napotykamy w filmie na kilka przedmiotów i sytuacji, które podpowiadają że tajemnica tego miejsca i mordów może sięgać dużo głębiej, i wręcz trzeba obejrzeć film po raz kolejny, z zupełnie innego punktu widzenia: garnki z wodą ułożone w krąg na podłodze tuż przed zaginięciem jednego z mężczyzn, model samolotu, oraz odbicie w oknie na starym zdjęciu...czy ten mężczyzna kogoś przypomina..? Starczy tych podowiedzi - obejrzyjcie sami, bo warto.
czwartek, 7 stycznia 2010
Cyberkultura : Shaye Saint John
Shaye St John w internecie obecna jest ponad 10 lat, choć ostatnimi czasy nieco przycichła.
Shaye St John to "artystyczny" projekt pana Erica Fourniera, który z wielkim oddaniem i dedykacją przez szereg lat przywdziewał maskę rozdziawionego manekina, perukę i sztuczne rączki i nagrywał filmy pląsając w kostiumie lub obwożąc lalę na wózku inwalidzkim i torturując plastikowe zabawki. Całość okraszona jest przyprawiającymi o atak padaczki efektami wizualnymi oraz całą masą hałaśliwych bzyków, frenetycznych zapętleń i powtórzeń. Całość aż krzyczy: "wyrzucili mnie z akademii sztuk pięknych i źle mi z tym". Trzeba przyznać, że czasami Eric potrafi stworzyć atmosferę, poruszające się manekiny potrafią przestraszyć - ale wszystkiego jest trochę za dużo, za kolorowo i za głośno. Tym niemniej nadal porusza wirtualną społeczność, i co jakiś czas ktoś pyta: kim jest ten chory człowiek? I co jakiś czas ktoś woła: geniusz!!! Shaye St John wydała parę DVD ze swoimi przygodami.
Oficjalna strona (najwyraźniej ktoś litościwy włamał się na stronę i zastąpił wszystkie grafiki portretem bardzo brzydkiej kobiety)
Oficjalny kanał YouTube
Shaye St John to "artystyczny" projekt pana Erica Fourniera, który z wielkim oddaniem i dedykacją przez szereg lat przywdziewał maskę rozdziawionego manekina, perukę i sztuczne rączki i nagrywał filmy pląsając w kostiumie lub obwożąc lalę na wózku inwalidzkim i torturując plastikowe zabawki. Całość okraszona jest przyprawiającymi o atak padaczki efektami wizualnymi oraz całą masą hałaśliwych bzyków, frenetycznych zapętleń i powtórzeń. Całość aż krzyczy: "wyrzucili mnie z akademii sztuk pięknych i źle mi z tym". Trzeba przyznać, że czasami Eric potrafi stworzyć atmosferę, poruszające się manekiny potrafią przestraszyć - ale wszystkiego jest trochę za dużo, za kolorowo i za głośno. Tym niemniej nadal porusza wirtualną społeczność, i co jakiś czas ktoś pyta: kim jest ten chory człowiek? I co jakiś czas ktoś woła: geniusz!!! Shaye St John wydała parę DVD ze swoimi przygodami.
Oficjalna strona (najwyraźniej ktoś litościwy włamał się na stronę i zastąpił wszystkie grafiki portretem bardzo brzydkiej kobiety)
Oficjalny kanał YouTube
Etykiety:
Cyberkultura,
Horror
poniedziałek, 30 listopada 2009
Gry Komputerowe : Solrac z Corridor 7
Corridor 7 : Alien Invasion było niezbyt imponującym klonem DOOM'a, osadzonym w stacji kosmicznej, bardzo sterylnej i nudnej. Jednak do tej pory gra w Corridor 7 budzi w graczach mrożące krew w żyłach wspomnienia, a to za sprawą potwora zwanego Solrac, ogromnej lewitującej czaszki ze świecącymi oczodołami, która podczas gry zupełnie losowo pojawiała się znikąd i z obłąkanym śmiechem nacierała na bohatera, za chwilę rozpływając się w powietrzu. W czasach maksymalnie dopracowanych horrorów, te kilka strasznych pikseli nadal króluje jako jeden z najstraszniejszych motywów w grach komputerowych.
Etykiety:
Gry Komputerowe,
Horror
piątek, 10 lipca 2009
Horror: Uzumaki
Tak jest, pierwszy raz w życiu widzę, żeby głównym złym bohaterem filmu był nie potwór, nie duch, nie psychopata, nie groźny robot...ale kształt geometryczny, który stopniowo opanowuje wszystko i wszystkich, z katastrofalnymi konsekwencjami. Ludzie giną na przedziwne sposoby, skręcając się w groteskowy sposób, bez wyraźnej przyczyny, i nikt nie potrafi nic zrobić...Tylko japończycy potrafiliby wpaść na tyle różnych potworności z zastosowaniem prostego kształtu: gigantyczni ludzie - ślimaki, śmierć w wielkiej wirówce, zombi z długim, spiralnym językiem.
Ciekawe jest to, że spirale zaatakowały nie tylko świat filmu - również samą kliszę, tworząc tylko na moment zawirowania i skrzywienia, które znikają, zanim widz zdąży skupić na nich wzrok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

