Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyberkultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyberkultura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

Osoba : Captain Disillusion

Captain Disillusion (Kapitan Rozczarowanie) zajmuje się obalaniem internetowych mitów i ściem zamieszczanych na youtubie. Każdy film tego użytkownika to perełka sama w sobie - wszystko zrealizowane profesjonalnie, z masą specjalnych efektów, a techniki użyte przez ściemniaczy, nawet jeśli bardzo skomplikowane, wytłumaczone są w sposób obrazowy i czytelny. Kapitan brał już na warsztat ludzi o rzekomo niesamowitej precyzji i zręczności; "filmowców - amatorów" którym ponoć udało się uwiecznić UFO, oraz to co lubię najbardziej - wszelkiej maści najprawdziwsze duchy, zjawy, upiory i  rzecz jasna - reptilianie uchwyceni przez zatroskanych użytkowników sieci.

Kapitana wyróżnia kilka rzeczy: firmowy kostium i - hm - fachowy makijaż jak na prawdziwego superbohatera przystało, świetne poczucie humoru oraz bardzo wysoki poziom techniczny filmów - widać że w każdy odcinek włożona jest masa pracy i czasu, by całość uczynić jak najciekawszą i atrakcyjną. A w tym roku Captain zapowiedział, że będzie zamieszczać co najmniej 1 film miesięcznie. Jest to zatem bardzo dobry czas by dołączyć do grona jego widzów i uświadomić sobie jak internet robi nas w balona - a czasami, nasze własne zmysły, jak w poniższym przykładzie.


piątek, 5 grudnia 2014

Cyberkultura : Coffee Dad

Właściciel twitterowego konta Coffee Dad przyjął za cel regularnie informować czytelników o swojej największej pasji...od marca 2012:


i cóż, gdyby to było wszystko, wypadałoby jedynie pogratulować pomysłu i wytrwałości, by następnie z uśmiechem przejść z powrotem do spraw codziennych. Jednakże, regularnie spomiędzy postów miłośnika kawy wyziera coś jeszcze. Zaczęło się już w kwietniu 2012:


"W niektóre dni jest mi ciężej niż zwykle, piję kawę wspominając zmarłego syna"

Od tego czasu zainteresowanie rośnie bo jasne staje się, że Kawowy Tata to coś więcej niż internetowa "gwiazda jednego przeboju". I faktycznie, choć użytkownik nadal dba by dzielić się regularnie informacjami o swoim spożyciu kofeiny, co jakiś czas opuszcza filiżankę dając nam wgląd do tragicznych wspomnień.


"Jadę drogą, na której mój syn stracił życie, a ja straciłem wszystko"


17 lipca: "Dziś mój słodki aniołek miałby urodziny - proszę zawsze uważajcie na motocykle"

Stopniowo konto zyskuje kilka tysięcy obserwatorów, którzy setki razy podają dalej nawet najbardziej banalne wzmianki o kawie. Czytelnikom łatwo utożsamić się z Tatą - uzależnionym od codziennej dawki kofeiny, który codziennym rytuałem zdaje się maskować prawdziwe traumy i uczucia. Czasami jednak, bolesne wspomnienia biorą górę, co jest zupełnie zrozumiałe.


"Nie wytrzymam tego dłużej"


"Gdy powietrze staje się chłodne, a liście zmieniają kolory, czuję ból w sercu, tak głęboko, że nie mogę tego znieść. Zawsze będę cię kochał"

Powinniśmy sobie zdawać sprawę, że na 95% nie jest to prawdziwa osoba ani prawdziwa historia, przykładem jest trochę zbyt duża dawka czarnego humoru w halloweenowym poście: "Wiecie kim mój syn będzie w Halloween? Duchem, ponieważ postanowił jeździć po pijanemu". Fenomen jednak jest prawdziwy.

Skąd zatem sukces Kawowego Taty? Wynika on zapewne z naszej odwiecznej fascynacji tragediami i tajemnicami, zwykłymi ludźmi którzy za fasadą rutyny okazują się skrywać mroczne zdarzenia z przeszłości. Kto z nas nie zmaga się ze wspomnieniami, które na co dzień próbuje upchnąć jak najgłębiej, a które wytrwale wypełzają gdy zbliża się znajoma data, kiedy idziemy znajomą ulicą i zrywa się zimny wiatr...Gdyby Kawowy Tata ograniczył się jedynie do zdawkowych informacji na temat picia kawy, czy uzyskałby dzisiejszy wynik 137 tysięcy obserwatorów, czy pozostałby jedynie drobną ciekawostką w zalewie codziennych internetowych sensacji i dziwactw ?

Raz jeszcze, Coffee Dad:

czwartek, 29 sierpnia 2013

Osoba: Ulillillia

"Byłem w zupełności normalny aż do wieku 4 lat. Wtedy zacząłem grać w gry na komputerze Atari, dzień w dzień, często ponad 10 godzin dziennie. Ciężkie uzależnienie od gier komputerowych przyczyniło się do przynajmniej połowy z moich problemów psychicznych (...)


1.LĘKI:

1.1.NIEBIESKA WODA

W szkole często poruszałem się jedynie za pomocą skakania (tak jak Mario skakał po żółwiach). Wierzyłem, że jeśli dotknie się powierzchni wody, na przykład w basenie lub w kałuży, straci się życie, ponieważ w grach komputerowych kontakt z "niebieską wodą" oznaczał śmierć bohatera. Pamiętam że kobieta kierująca szkolnym autobusem oraz jej syn mówili "przestań" za każdym razem kiedy poruszałem temat niebieskiej wody. W ciągu 800 dni szkoły, musiałem wspomnieć na ten temat przynajmniej 1500 razy. 

1.2.CZERWONE I ŻÓŁTE BUTELKI Z KETCHUPEM I MUSZTARDĄ

Źródło tego lęku leży w moim uzależnieniu od gier komputerowych, szczególnie gry Metroid. W tej grze, u dołu ekranu na całej długości etapów ciągnie się czerwona, żółta i różowa rzeka lawy. Z tego powodu, wszystko co miało żywy czerwony lub żółty kolor, było dla mnie "lawą" jak w Metroid. (...) Podczas lunchu w szkole, gdy ktoś postawił zbyt blisko mnie pojemnik z musztardą lub ketchupem, prosiłem by przestawili go gdzieś dalej. Z tego powodu często mi dokuczano. Lęk ten przeminął w związku z pewną dużą karą. Ktoś kazał mi przenieść w jakiś celu pojemnik z ketchupem. Pamiętam że zajęło mi to ok. 90 minut.

1.3.SCHODY

Nie jestem pewien jaka jest przyczyna tego lęku. Wiem, że aż do 7 klasy szkoły podstawowej nie miałem żadnego problemu z chodzeniem po schodach. Od tego czasu jednak mogłem wchodzić jedynie na czworaka, używając rąk i nóg, lub wciągając się po poręczy. (...) W moim pierwszym liceum, które miało trzy piętra, często musiałem zrzucać plecak z książkami ze schodów na dół, by następnie spełznąć piętro niżej. By wejść, musiałem zastosować efekt wahadła, by dorzucić plecak na górę schodów, uważając, by nikogo nie uderzyć.

1.4.DWA 6-CIOLITEROWE SŁOWA NA "P"

Problem pojawił się u mnie pod koniec roku 1997. Oglądałem film rysunkowy, w którym dwie postacie o zielonych włosach mówili o uratowaniu swoich l...[ludzi - people]. Z jakiegoś powodu uruchomiło to u mnie fobię, która trwa do dziś. Nie używam tego wyrazu w mowie, w piśmie, ani nie czytam go na głos.

Dwa zakazane słowa to:

1. Pojedynczy człowiek. Początkowa sylaba brzmi jak "purse" (spotykany w powiedzeniu: "spotkać kogoś we własnej _________") [person=osoba]

2. Grupa powyższych. Ostatnia sylaba brzmi jak ostatnia sylaba słowa "apple" (spotykany w powiedzeniu "stadion mieści 50 000 _______") [people=ludzie]

1.5.SZTUĆCE

Problem ten trwa do dnia dzisiejszego. Nie mogę używać sztućców z rozszerzającymi się rączkami. Jeśli jednak mają stałą szerokość na całej długości, wtedy nie ma problemu.


2.JEDZENIE:

Ponieważ pizza smakowała mi zawsze o wiele bardziej niż wszystko inne, od 2002 moja dieta składa się prawie wyłącznie z pizzy. Również w tej materii nastąpiła zmiana. Pizza pepperoni została zastąpiona pizzą serową, co wyeliminowało zupełnie mięso z mojej diety. (...) z powodu braku ćwiczeń i braku motywacji do ćwiczeń, oraz dużej ilości tłustego jedzenia, przybrałem sporo na wadze. Podczas wizyty u lekarza dowiedziałem się że ważę 105 kg. Podczas gdy w przeszłości mogłem osiągnąć prędkość 15 mil/godz w dzikim pędzie, obecnie ciężko mi było osiągnąć nawet 13 mil/godz z powodu mojej masy. Jako że ćwiczenia nie wchodziły w grę, musiałem zmienić dietę. Ponieważ żywię się wyłącznie pizzą, dokonałem obliczeń matematycznych i skorzystałem z tricku usuwania nadmiaru tłuszczu z pizzy za pomocą serwetek. (...) Po roku okazało się że moja waga spadła do normalnego poziomu 85 kg.


3.GRY:

Jedna z gier komputerowych, które tworzyłem, została anulowana. Dwie kolejne są chwilowo wstrzymane, a czwarta ma potencjał by zostać bestellerem.

 [George Game 13, obecnie wstrzymana]

 3.1.PLATFORM MASTERS

Platform Masters to platformówka 2d i moja wymarzona gra. Stosuje trójwymiarowy efekt przewijania tła w niespotykanym dotychczas stopniu (wystarczy tylko spojrzeć na chmury). Składa się z około 300 leveli w 20 różnych światach i zawiera praktycznie każdy element spotykany w grach komputerowych - obiekty do zbierania, życia, punkty, zdrowie, niebezpieczeństwa, bossów, wrogów, a nawet drobiazgową fabułę.



4. MUZYKA

4.1. JAK SŁUCHAM MUZYKI

A więc, zdarzyło się wam słuchać tej samej piosenki 20 razy pod rząd, i uważacie to za imponujący wynik. 20 razy to zaledwie początek dla mnie, potrafię słuchać tej samej piosenki tysiąc razy na przestrzeni wielu dni. Tak, tysiąc razy. Jednak nawet tysiąc to zaledwie ułamek mojego obecnego rekordu. Zmieniając prędkość odtwarzania utworu, oraz używając korekcji brzmienia, wprowadzam zróżnicowanie w brzmieniu utworu. Jednak bardzo często odsłuchuję utwory setki lub tysiące razy nie wprowadzając żadnych zmian (...)

4.1.SZOKUJĄCE OSIĄGNIĘCIA

Po dotarciu do 10 levelu w grze "Bubsy in: Claws Encounters of the Furred Kind",natychmiast zwróciłem uwagę na muzykę do tego levelu, która szybko stała się moją ulubioną, przyćmiewając wszystko inne. Ustanowiłem wówczas mój pierwszy rekord, słuchając utworu przez 22 dni pod rząd. Czasem słuchałem czegoś innego, lecz najbardziej lubiłem ten właśnie utwór [nazwany przez siebie Out Where The Lake Is]. Około 2/3 ze wszystkich nagranych przez mnie kaset magnetofonowych (mam ich około 60) to nagrania Out Where The Lake Is w różnych prędkościach. Przez około 10 lat, OWTLI był moim ulubionym utworem. Wnikliwe obliczenia wskazują, że w tym czasie mogłem go wysłuchać od 900,000 aż do około 1,200,000 razy."

[Obecny rekord słuchania jednego utworu to 107 dni pod rząd przy jedynie niewielkich zmianach tempa]

...

Nick Smith, pseudonim "Ullillillia" znany jest na równi z mnogości swych nieszkodliwych obsesji, fobii i dziwactw, które drobiazgowo opisuje, notuje i kompletuje, jak też z zamieszczanych przez siebie na YouTube analiz gier komputerowych, za którymi często kryją się tysiące godzin poszukiwań ciekawostek, błędów, tajnych przejść. Jest autorem książki, "The Legend of the 10 Elemental Masters", autorem gry Supernatural Olympics, i tzw. "osobowością internetową", którą świat odkrył po raz pierwszy dzięki temu postowi na forach "Something Awful"

W 2011 grupa studentów nakręciła o nim film dokumentalny, który nadal jest w produkcji.




Niezgłębione bogactwa geniuszu i dziwactw Nicka na jego przepastnej stronie:

http://www.ulillillia.us

Nick gra w gry, prezentuje swoje gry oraz swoje podróże na swoim kanale YouTube:

https://www.youtube.com/user/ulillillia

piątek, 8 marca 2013

Cyberkultura : Latvian Jokes

Zapomniałem o nich, ale na szczęście sobie przypomniałem i dłuższą chwilę pośmiałem się płacząc. Pewien czas temu, w internecie zaistniała fala dowcipów o Łotyszach, czy też "Latvian Jokes". Cechy charakterystyczne: Bohaterzy dowcipów pochodzą z Łotwy, i na zmianę lub jednocześnie dokucza im zimno lub głód. W dodatku wszystko opowiedziane łamanym angielskim i niezmiennie kończy się tragicznie. Mimo że bardziej wygląda to na anty-dowcipy, to bardzo czarny humor i poprzekręcane słownictwo nieraz powoduje natychmiastowy wybuch śmiechu. Kilka moich ulubionych poniżej.

Knock knock
Who’s there?
Latvian.
Latvian who?
Please open door. Is cold.


Man is hungry. He steal bread to feed family. Get home, find all family have sent Siberia! “More bread for me,” man think. But bread have worm.


 Three Latvian are brag about sons. “My son is soldier. He have rape as many women as want,” say first Latvian. “Zo?” second say, “My son is farmer. He have all potato he want!” Third Latvian wait long time, then say, “My son is die at birth. For him, struggle is over.” “Wow! You are win us,” say others. But all are feel sad.


Two Latvian look at clouds.
One see potato. Other see impossible dream.
Is same cloud.


Latvian girl is say, "I want go America one day." Father say, "I send you America." Daughter is thank father. Make tears of happy. Father use for salty potato. Father think moment, say, "Daughter, I no send you America." Potato is more salt.

Więcej łotewskich dowcipów

niedziela, 3 marca 2013

Osoba : Grzegorz Laskowski



Grzegorz Laskowski, PESEL: 59120605437

Człowiek żyjący według światopoglądu Eltaoo w Królestwie Eloi.

Propagator Wiedzyzmu.

W internecie od dłuższego czasu, w kilkudziesięciu odsłonach. (to tylko ułamek)

Zwiedzanie tych stron, to przygoda sama w sobie.

środa, 22 lutego 2012

Cyberkultura : Dot Dot Dot (Dramatic reading)



Było to tak: Na portalu Newgrounds użytkownik Rhete zamieścił grę Super PSTW Action RPG. Była to parodia, w której jedynym zadaniem gracza było wciskać spację kiedy pojawił się komunikat, co sprawiało że nie sposób było przegrać.

Komentator Axman 13 nie zrozumiał żartu i w bardzo niegramotnym komentarzu wylał swoje żale i pretensje wobec autora gry.

Następnie zawodowy lektor o pseudonimie D-Mac-Double opublikował nagranie siebie czytającego komentarz w stylu "dramatic reading" - nadętego szekspirowskiego autora z całą powagą odtwarzając wszystkie gramatyczne i logiczne potknięcia.

Następnie autor Rice Pirate stworzył flash'owy filmik mistrzowsko dopasowany do podniosłej narracji i skoków dynamiki. Trochę dramatycznego "O Fortuna" w tle, i został osiągnięty maksymalny, tak mi się zdaje, poziom śmieszności.

"Dramatic reading" ma długą tradycję w cyberprzestrzeni. Podzielę się z wami tymi trzema klasykami.

czwartek, 7 stycznia 2010

Cyberkultura : Shaye Saint John

Shaye St John w internecie obecna jest ponad 10 lat, choć ostatnimi czasy nieco przycichła.

Shaye St John to "artystyczny" projekt pana Erica Fourniera, który z wielkim oddaniem i dedykacją przez szereg lat przywdziewał maskę rozdziawionego manekina, perukę i sztuczne rączki i nagrywał filmy pląsając w kostiumie lub obwożąc lalę na wózku inwalidzkim i torturując plastikowe zabawki. Całość okraszona jest przyprawiającymi o atak padaczki efektami wizualnymi oraz całą masą hałaśliwych bzyków, frenetycznych zapętleń i powtórzeń. Całość aż krzyczy: "wyrzucili mnie z akademii sztuk pięknych i źle mi z tym". Trzeba przyznać, że czasami Eric potrafi stworzyć atmosferę, poruszające się manekiny potrafią przestraszyć - ale wszystkiego jest trochę za dużo, za kolorowo i za głośno. Tym niemniej nadal porusza wirtualną społeczność, i co jakiś czas ktoś pyta: kim jest ten chory człowiek? I co jakiś czas ktoś woła: geniusz!!! Shaye St John wydała parę DVD ze swoimi przygodami.

Oficjalna strona (najwyraźniej ktoś litościwy włamał się na stronę i zastąpił wszystkie grafiki portretem bardzo brzydkiej kobiety)
Oficjalny kanał YouTube

czwartek, 13 sierpnia 2009

Paranormalia: Zjawiska nadprzyrodzone w GTA San Andreas

Oto dowiedzieliśmy się, że Nessie był plastikowym pływakiem, Bigfoot to facet w kostiumie małpy, a wszelkiego rodzaju fotografie "duchów" skończyły się z wprowadzeniem aparatów cyfrowych, co zakończyło erę fantazyjnie naświetlonych klisz. A tęsknota za niewyjaśnionym jest taka wielka, co począć?

Zwrócić się w poszukiwaniu niewyjaśnionych, tajemniczych zjawisk w stronę świata cyfrowego.

Z jakiegoś powodu miłośnicy paranormaliów wszelkiej maści upodobali sobie grę SGrand Theft Auto: San Andreas, doszukując w niej najbardziej nieprawdopodobnych zjawisk, stworów, i mrożących krew w żyłach fenomenów.

Żeby była jasność, nie grałem w tę grę. Jednak to co o niej przeczytałem imponuje różnorodnością i przywraca wiarę w naturalne dążenie człowieka do doszukiwania się niezwykłości w zwykłości.

Grający w GTA San Andreas twierdzą, że w grze napotkali: Latające talerze; potwora z loch ness; duchy włóczące się po domu; Zombie; mutanty pijące z radioaktywnej sadzawki; nawiedzone pojazdy; Leatherface'a z teksańskiej masakry; najprawdziwszego kosmitę. Na forach przerzucają się zasłyszanymi receptami na wywołanie rzekomo ukrytych w grze nadnaturalnych zjawisk. Ale mnie ten zamęt cieszy i tak, bo oto mamy do czynienia ze współczesnym mitotwórstwem na bieżąco! Zatem nasza kultura nadal ma się dobrze.

Większość z nich to wymysły, część to gruba przesada powstała na zasadzie głuchego telefonu, zaś mały ułamek to faktycznie istniejące w grze miejsca i zdarzenia, wywołane małymi błędami w kodzie bądź dla żartu umieszczone przez programistów. Ocenę rzetelności paranormalnych obserwatorów utrudnia też fakt istnienia modów do GTA, które sporządzić może każdy, i które do oryginalnej wersji gry dodadzą absolutnie wszystko, co sobie gracz wymarzy.

Przykłady faktycznie istniejących dziwnych zjawisk w GTA: Występuje w grze fotograf, który wpierw robi parę zdjęć budynku, by potem spacerowym krokiem wejść do jeziora i utonąć w ciągu paru sekund. Również rzeczywiście istnieje miejsce w lesie, gdzie nocą samoistnie zjeżdżają poobijane samochody bez kierowców. Mamy też samodzielnie przemierzający plażę poduszkowiec, a także motocykl jadący bez kierowcy. Możliwe jest przedostanie się do przestrzeni pod mapą, gdzie wśród szarej nieskończoności przechadzają się ludzie i unoszą się podkowy. Miejsce gracze poetycko ochrzcili "blue hell". Nie są to oczywiście zjawiska nadprzyrodzone lecz bugi - kodowe wpadki, z których należy się pośmiać i grać dalej, a nie tworzyć paranormalne teorie spisku. Sęk w tym, że wszyscy uwielbiamy myśleć, że pod spokojną powierzchnią czai się coś groźnego i pięknego. Mimo, że na wszelkie sposoby udowodniono brak UFO, Nessie i rekinów ludojadów w GTA San Andreas, nadal nie brakuje ludzi klnących się na wszystko, że dopiero co widzieli latający spodek nad pustynią.

Wątek o nadprzyrodzonościach w polskim forum GTA

Bardzo aktywne forum poruszające wszelkiego rodzaju zajścia paranormalne w GTA SA (j. ang.)
Również obszerne forum na temat mitów wokół GTA SA na RT (j. ang.)

Polski blog na temat.

Użytkownicy YouTube badający mity w GTA SA (j. ang.):

Tutaj, Tutaj, Tutaj (Wszyscy mają po kilka filmów na ten temat)

Czuję się w obowiązku uprzedzić przed poważnymi nadużyciami muzyki tytułowej z "Archiwum X". Po pobejrzeniu kilkunastu filmików z GTA mam dość tego utworu na parę najbliższych tygodni.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Gry Komputerowe: Action 52

Zapowiadany jako "rewelacyjna składanka 52 gier" Action 52 został wypuszczony na konsolę NES (u nas znaną jako Pegasus) w roku 1991 przez firmę Active Enterprises. Grę sprzedawano za cenę 199$ (jako, że wówczas jeden kartridż kosztował 40-50 dolarów, była to prawdziwa okazja. 52 gry za cenę czterech?)

Składanka stała się legendarna jako zbiór najgorszych, najbrzydszych, najgorzej zaprojektowanych gier w historii. Część gier nie otwiera się w ogóle. Część gier zawiesza się tuż po uruchomieniu lub na określonym etapie. W niektórych grach umieszczone zostały - nie wiadomo, czy przez przeoczenie czy przez lenistwo projektantów - przeszkody lub wrogowie niemożliwi do obejścia, więc uniemożliwiający ukończenie gry. Tekst w grach oraz w dołączonej instrukcji zawiera błędy ortograficzne oraz merytoryczne, opisując miejscami gry zupełnie inne niż na kartridżu.

Wśród gier, w które od biedy da się zagrać dominują strzelanki i gry platformowe, przy czym wiele z nich jest kopiami innych, w których zmieniono tylko część sprite'ów lub kolorystykę. Kilka tytułów jest tak dziwacznych, że zasługuje na osobną wzmiankę.

Non-Human: platformówka, której bohaterem jest nieprzypominające niczego stworzenie w purpurowej pelerynie. Ma ono za zadanie walczyć między innymi z latającą parą ust, czy strzelającym ślimakiem. U dołu ekranu widnieje powtarzający się deseń głowy w ciemnych okularach, podobno przypominający Eltona Johna z kłami. Zabawa kończy się szybko, bowiem na skutek błędu pod koniec pierwszego levelu gracz zawsze będzie wracał na początek.


W grze Time Warp Tickers gracz steruje chodzącą parą palców, w zwariowanym świecie, gdzie wszystko jest do góry nogami. Należy pstrykać w pełzające żmijki i uśmiechnięte patyki, przy każdym zabitym przeciwniku pojawia się napis: time?


Space Dream to kosmiczna strzelanka, tyle że steruje się fruwającym dziecięcym smoczkiem, który strzela gwiazdami w latające misie, agrafki i lalki.


Streemerz - tu gracz wciela się w postać ludzika, który za pomocą czerwonej liny wspina się na platformy wśród klaunów oraz balonów. Po drodze napotyka torby z pieniędzmi, z którymi zetknięcie, o dziwo, kończy się śmiercią.



Micro Mike - różowy osobnik na latającej deskorolce ma omijać pstrokate ściany. Sęk w tym, że prędkość jego lotu w bok nie do końca pasuje do prędkości jego lotu w górę i w dół, co sprawia że fizycznie niemożliwe jest ominięcie pędzących w jego stronę przeszkód.

W grze Fuzz Power biega się włochaczem, który walczyć musi z suszarkami, szczotkami do włosów i grzebieniami. Każde zetknięcie z wrogiem pozbawia go części owłosienia. Brzmi nawet nieźle - byłoby nieźle, gdyby nie niemożliwy do przeskoczenia punkt w 3-cim levelu. Po użyciu urządzeń cheatujących dociekliwi gracze odkryli, że level nie został ukończony, a przeszkoda została rozmyślnie umieszczona w grze przez projektantów.

wtorek, 21 lipca 2009

Cyberkultura: orz

orz, jak większość zarąbistych rzeczy, wywodzi się z Japonii. Szybko jednak fenomen orz rozrósł się na całą Azję wschodnią.

orz jest emotikonem.

Większości z nas znajome są emotikony w stylu zachodnim :-) , które odczytywać należy obracając je o 90 stopni, oraz tradycyjne emotikony w stylu wschodnim o_O , których obracać już nie trzeba.

orz zaś jest emotikonem przedstawiającą nie tylko twarz, ale całą sylwetkę - wystarczy trochę zmrużyć oczy i bez wysiłku dojrzeć można postać opierającą się na łokciach i kolanach. o to głowa, r - ręka, którą się podpiera, z - nogi.

Zaczęło się od japońskiego forum technicznego techside w roku 2002, gdzie ktoś poprosił o poradę dotyczącą osłon do kabli. Swoje pytanie zilustrował następująco: _| ̄|○, co miało zademonstrować wygląd kabla i osłony. "Hej, to wygląda jak klęcząca osoba!" zauważył ktoś, inni podchwycili, i rozmowa toczyła się już tylko na ten temat, co administratorzy zauważyli i zlikwidowali te komentarze. Szybko jednak figura odżyła, już jako "orz". Zaś znak zaczął być powszechnie używany jako symbol desperacji, porażki, lub sarkastycznie jako "no normalnie powaliłeś mnie na kolana".

orz stał się popularny wśród tajwańskiej subkultury Hao-Ren ("Mili chłopcy"). Jest to grupa biednych młodych mężczyzn odtrącanych przez kobiety, ponieważ są zbyt kochani i uprzejmi. Swoje rozgoryczenie i pasmo porażek z dziewczynami Hao-Ren zaczęli wyrażać poprzez symbol orz właśnie.

Inne sposoby na wyrażenie orz: OTL, Or2, Orz, OTZ, O7Z, Sto, Jto, _no.

Nie jestem już w stanie czytać ich normalnie, jako zwykłych literek. Od razu widzę ludziki.

Źródła (jęz. angielski)
Wzmianka o orz na Wikipedii.
Weizhong Yang opowiada o fenomenie orz na stronach serwisu Boingboing.