Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paranormalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paranormalia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

Osoba : Captain Disillusion

Captain Disillusion (Kapitan Rozczarowanie) zajmuje się obalaniem internetowych mitów i ściem zamieszczanych na youtubie. Każdy film tego użytkownika to perełka sama w sobie - wszystko zrealizowane profesjonalnie, z masą specjalnych efektów, a techniki użyte przez ściemniaczy, nawet jeśli bardzo skomplikowane, wytłumaczone są w sposób obrazowy i czytelny. Kapitan brał już na warsztat ludzi o rzekomo niesamowitej precyzji i zręczności; "filmowców - amatorów" którym ponoć udało się uwiecznić UFO, oraz to co lubię najbardziej - wszelkiej maści najprawdziwsze duchy, zjawy, upiory i  rzecz jasna - reptilianie uchwyceni przez zatroskanych użytkowników sieci.

Kapitana wyróżnia kilka rzeczy: firmowy kostium i - hm - fachowy makijaż jak na prawdziwego superbohatera przystało, świetne poczucie humoru oraz bardzo wysoki poziom techniczny filmów - widać że w każdy odcinek włożona jest masa pracy i czasu, by całość uczynić jak najciekawszą i atrakcyjną. A w tym roku Captain zapowiedział, że będzie zamieszczać co najmniej 1 film miesięcznie. Jest to zatem bardzo dobry czas by dołączyć do grona jego widzów i uświadomić sobie jak internet robi nas w balona - a czasami, nasze własne zmysły, jak w poniższym przykładzie.


piątek, 24 października 2014

Kultura : Dolina niesamowitości i lęk przed manekinami

Witam serdecznie. W duchu zbliżającego się Halloween i ja poczułem klimat oraz potrzebę, by podzielić się jedną z nielicznych rzeczy, która choć może nie napełnia mnie bezbrzeżnym przerażeniem, to jednak od dzieciństwa wywołuje u mnie uczucia mocno nieswoje.

Manekiny - modele z tworzywa, zastygnięte w jednej pozie, ucharakteryzowane by mniej lub bardziej przypominać istoty ludzkie. Niebezpiecznie blisko tzw. "doliny niesamowitości" czyli momentu gdzie coś, co ma nam przypominać żywego człowieka osiąga poziom realizmu, który zamiast komfortu psychicznego budzi w nas dyskomfort, a nawet strach. Zamieszczam a propos ciekawy wykres stworzony przez prof. Masahiro Mori:


Teoria jego głosi, że im bardziej przedmiot martwy zbliża się wyglądem do istoty ludzkiej - tym większa nasza do niego sympatia - do pewnego momentu. Następuje bowiem gigantyczny uskok, który tłumaczy też czemu zombie pozostają wiecznie żywym (haha) tematem wszelkiej maści filmów i gier komputerowych - zamieszkują samo dno naszej doliny, będąc, całkiem dosłownie, jednocześnie żywymi ludźmi i martwymi ciałami.

Wróćmy do tematu. Manekiny, które niepokoją mnie od kiedy tylko pamiętam (i na pewno nie pomogła obejrzana w dzieciństwie niewinna komedia romantyczna). Nie jestem sam - lęk przed manekinami i lalkami jest fobią bardzo powszechną i nosi nazwę pediofobia. Poniżej kilka filmów dla osób, które jak ja, fobię leczą metodą masochistyczną - zderzając się z premedytacją z tematem, który najbardziej rozstraja ich nerwowo.

Najpierw klasyk - Krótki film "Still Life", reż. Jon Knautz:


Następnie, o nieco podobnym wydźwięku, włosy jeżąca scena z gry Condemned:


Oraz Wycinek programu typu "ukryta kamera" z wysp. Osobiście nie odnajduję tu nic śmiesznego...brrr.


Gdyby komuś było mało, zostawiam was z miejską legendą rodem z Meksyku. "La Pascualita" - manekin od roku 1930 wystawiany w oknie wystawowym sklepu z sukniami ślubnymi w mieście Chihuahua. Od momentu pojawienia, manekin ze względu na niesamowicie realistyczne wykonanie, dawał początek najdziwniejszym plotkom - wielu uważa, że manekin to w rzeczywistości doskonale zabalsamowane zwłoki córki właściciela, która zmarła w dniu swojego ślubu, ukąszona przez czarną wdowę. Rzecz jasna, całokształt wiedzy naukowej podpowiada nam że niewykonalne jest tak doskonałe zachowanie zwłok przez tak długi czas - nie da się jednak zaprzeczyć, że realizm wykonania jest powalający (spójrzcie tylko na dłonie). Co więcej niektórzy klienci przysięgają, że manekin wodził za nimi wzrokiem lub poruszył się nieznacznie...



źródła: 

czwartek, 9 września 2010

Paranormalia : Lavender Town (Pokemon Blue/Red)



"Brzmi jak śmierć skradająca się na paluszkach" twierdzi pokemonmusicmaster, który na YouTube zamieścił powyższą ścieżkę dźwiękową z gry Pokemon. Powyższa muzyka gra kiedy gracz wkracza do niewielkiego miasta "Lavender Town" czy też po polsku "Lawandia". Miasto to jest miejscem spoczynku wszystkich zmarłych pokemonów, co dało początek kolejnej strasznej opowieści o "nawiedzonej grze" - powyższa melodia miała pierwotnie doprowadzać dzieci do ataków histerii i prób samobójczych (spokojnie, rzecz jasna w obecnej wersji usunięte zostały "ukryte tony" roztapiające rzekomo umysły naszych pociech). Legenda "klątwy Lavender Town" pozostaje legendą, lecz faktem pozostaje, że ta prymitywnie plumkająca melodia potrafi wywołać prawdziwe ciarki na plecach...

Treść legendy - język angielski

piątek, 25 czerwca 2010

Paranormalia : Zwarcie w mózgu Britney



Zazwyczaj na blogu nabijam się z rzeczy "paranormalnych" ponieważ zwolennicy tych "paranormalnych" teorii sami te zjawiska wywołują, próbując oszukać innych, lub dopatrują się śmiesznie fantastycznych fenomenów w zdarzeniach, które można całkowicie racjonalnie wytłumaczyć. Dla mnie zjawisko paranormalne, to zjawisko, którego nie da się wytłumaczyć. I dla mnie paranormalne jest to, co stało się z Britney w prezentowanym fragmencie wywiadu. Z jakiegoś powodu to co się tu dzieje wywołuje u mnie ciarki. Z komentarzy na YouTube widzę, że nie jestem jedyny. Nic tak nie przeraża jak coś, czego nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Interpretacje proponowane przez widzów: Smutek po rozstaniu z Justinem, załamanie nerwowe, rozdwojenie jaźni (przez moment wydaje się, jakby rozmawiała z kimś niewidzialnym), kontrola umysłu od wczesnego dzieciństwa, awaria wypranego mózgu - w reakcji na słowo "weird". JEdno jest pewne - coś jest tu bardzo nie w porządku.

wtorek, 20 kwietnia 2010

Paranormalia : Reptilianie


Jak to mawiają, prawda dziwniejsza jest od fikcji, a paranoiczni poszukiwacze "prawdy" odnajdą teorie spisku absolutnie wszędzie. Jak jednak doszło do tego, że obecnie tysiące ludzi na świecie (jeśli wierzyć statystykom) wierzy, że pod powierzchnią naszej planety żyje prastara rasa trzymetrowych ludzi-jaszczurów pijących krew, sprawujących władzę na Ziemi poprzez terror, strach i telepatię. Widzicie, reptilianie potrafią zmieniać swój kształt na jaki tylko sobie zażyczą - a zwolennicy teorii już od lat za pośrednictwem internetu i youtube bezlitośnie obnażają prawdziwe, gadzie oblicza ukryte za twarzami najbardziej znanych i popularnych aktorów, artystów, polityków. Okazuje się, że sprytne stworzenia nie do końcą potrafią zapanować nad przybranymi ludzkimi formami, a dzielni wojownicy o prawdę zapalczywie wskazują na jaszczurze źrenice George'a Busha, Hillary Clinton, Billa Clintona, czy gadzi język Johna McCain'a i Larry'ego Kinga (bo czyż prawdziwi ludzie tak często oblizują wargi?). Tradycyjnie jak ze wszystkimi paranormaliami, natychmiast pojawiają się bojownicy tak zapalczywi, że zaczynają manipulować obrazem, by udowodnić swoje teorie. "Dziwne oczy!"; "Dziwne rzeczy dzieją się z twarzą reportera!"; "Kobieta w telewizji wydaje gadzi syk!". I dużo, dużo więcej... I znów mimo godnych potepienia oszustw obrazem, znów imponuje mi ludzka wola, by zawsze i wszędzie, nawet w najzwyklejszych rzeczach szukać czegoś niesamowitego i niezbadanego. C No i równie imponujaca selekcja - by widzieć tylko to, co pasuje do naszej teorii, a resztę ignorować. Nikt nie pyta: Czemu "dziwne oczy" oglądane klatka po klatce, wyglądają jak namalowane czarną farbą? zemu razem z twarzą reportera zmienia się koszula? I jeszcze owa niesamowita moc sugestii: Patrząc w ogromnym zbliżeniu na oczy czy języki reporterów nie dostrzeżemy nic niesamowitego, lecz z chwilą gdy ktoś zasugeruje nam wzorzec, którego mamy się dopatrywać - nagle wszystkie źrenice są podłużne, a ludzkie języki co chwila strzelają spomiędzy warg, o wiele, wiele za często...

I jeszcze trochę Bogu ducha winnych reporterów, podejrzanie mrugających, poddanych ciężkiej kompresji, wraz z tłem, krawatami,koszulami...

piątek, 18 grudnia 2009

Paranormalia : Ghost Box


"Ghost Box" to radio zmodyfikowane w ten sposób, by bez przerwy skanowało stacje FM w zamkniętej pętli. Ten element "losowości" oraz udostępnienie pasma radiowego ma ułatwić nam, śmiertelnikom komunikację z duchami i rejestrację EVP (Electronic Voice Phonomenon) - czyli najprawdziwszych nagrań głosów duchów, i to w czasie rzeczywistym.

Po obejrzeniu paru filmów uzytkownika Madhobbit, który tą techniką para się od dawna a rezultaty swoich "rozmów" zamieszcza na Youtubie, sceptycy ze strony internetowej światowej sławy sceptyka Jamesa Randi są zgodni: podpucha jest w tym miejscu tak oczywista, że nie ma tak naprawdę czego demaskować.

Radio przestawiające się co sekundę na inną stację, trafi w końcu na urywek rozmowy, jedno słowo, pół zdania, które przypadkiem może odnosić się do np. zadanego przed chwilą duchowej społeczności pytania.

Zresztą, co tu dużo gadać - omawiany na www.randi.org film prezentujący Ghost Box (prezentacja "rozmów z duchami" w drugiej połowie video, i wiele, wiele innych na kanale użytkownika) jest niemalże jak instrukcja demonstrująca wszystkie możliwe zabiegi dokonywane przez miłośników duchów na widzach i samych sobie, by udowodnić, że zarejestrowany chaos nosi znamiona logicznych wypowiedzi.

1. Upiorna czołówka tworząca odpowiedni "klimat"
2. W dalszym ciągu upiorna muzyka
3. Rejestrujemy rozmowy z pozawymiarowymi istotami, zatem używamy najtańszego możliwego radia, i malutkich głośniczków?
4. Jeśli prezentowane wypowiedzi duchów pasują do napisów - nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli bełkot jest na granicy zrozumienia, wystarczy tylko mała podpowiedź, by bezsensowny dźwięk nagle nabrał językowego znaczenia (vide reverse speech). Spróbujmy jednak wychwycić te same wypowiedzi nie patrząc na video - okaże się, że nie zauważyliśmy tych bardzo istotnych, za to wpadły nam w ucho zupełnie inne...
5. A co za tym idzie, skąd taka selekcja, czemu niektóre wypowiedzi zostają od razu zaakceptowane jako "duchowe", a inne, równie zrozumiałe, pochodzą jednak z radia?
6. Jako, że w astralnej rzeczywistości fruwa mnóstwo duchów naraz, i każdy ma coś do powiedzenia, absolutnie zrozumiały jest fakt, że co chwila odzywa się inna osoba...
7. Czemu niektóre odpowiedzi pojawiają się od razu, inne wcale, inne znowu po zadaniu zupełnie innego pytania? Naturalnie, ponieważ rozmowy z duchami to sprawa skomplikowana, a komunikacja międzywymiarowa jest bardzo utrudniona.

Czy powinniśmy być źli na MadHobbita, że naciąga biednych fanów? Nie, podejrzewam, że jak większość Paranormalnych Poszukiwaczy, jest on absolutnie przekonany, że słyszy głosy zmarłych, i tak jak większość ludzi święcie przekonanych o czymkolwiek, tak bardzo chce wierzyć, że nie ma mowy, by cokolwiek otworzyło mu oczy. Przynajmniej ma pasję!

Zjawisko EVP, choć czasem zastanawiające, zawsze jednak sprowadza się do tego samego: poszukiwaniu zrozumiałych dźwięków w niezrozumiałym chaosie. A dzięki pareidolii, czyli naturalnej tendencji istot ludzkich do wyszukiwania znajomych kształtów czy wzorów (twarzy, czy dźwięków mowy ludzkiej) w zupełnie przypadkowych konstelacjach i powierzchniach - do głowy przychodzi natychmiast natłok Jezusów i Matek świętych objawiających się co jakiś czas na odrapanych ścianach, korze drzew, śladach rdzy, w zaciekach wodnych, plamach farby, czy nawet na toście z serem.

Czyli: Jeśli chcemy coś usłyszeć wśród szumu, to usłyszymy, tak samo, jak jesteśmy w stanie ujrzeć zarys twarzy w plątaninie gałęzi lub profil kotka w plamie rozlanej herbaty. A jeśli chcemy coś usłyszeć na wybrany temat, wyobraźnia ułoży z przypadkowych dźwięków odpowiednie słowa, a ile usłyszymy zależy jedynie od tego na ile jesteśmy w stanie uwierzyć.

Sceptycy omawiają "Ghost Box" na www.randi.org
Kanał Madhobbita
Kolekcja EVPs zebranych w nawiedzonych miejscach, jedna z wielu tysięcy w internecie... na ile autentyczne są te nagrania, zależy od tego na ile jesteśmy w stanie uwierzyć...autorom nagrań, zaklinającym się, że na pewno absolutnie nikt inny nie mówił podczas rejestracji dźwięków.
Pareidolia Project - mnóstwo "znajomo wyglądających kształtów" w przypadkowych obrazach, zebranych w jednej, wielkiej kolekcji.

czwartek, 13 sierpnia 2009

Paranormalia: Zjawiska nadprzyrodzone w GTA San Andreas

Oto dowiedzieliśmy się, że Nessie był plastikowym pływakiem, Bigfoot to facet w kostiumie małpy, a wszelkiego rodzaju fotografie "duchów" skończyły się z wprowadzeniem aparatów cyfrowych, co zakończyło erę fantazyjnie naświetlonych klisz. A tęsknota za niewyjaśnionym jest taka wielka, co począć?

Zwrócić się w poszukiwaniu niewyjaśnionych, tajemniczych zjawisk w stronę świata cyfrowego.

Z jakiegoś powodu miłośnicy paranormaliów wszelkiej maści upodobali sobie grę SGrand Theft Auto: San Andreas, doszukując w niej najbardziej nieprawdopodobnych zjawisk, stworów, i mrożących krew w żyłach fenomenów.

Żeby była jasność, nie grałem w tę grę. Jednak to co o niej przeczytałem imponuje różnorodnością i przywraca wiarę w naturalne dążenie człowieka do doszukiwania się niezwykłości w zwykłości.

Grający w GTA San Andreas twierdzą, że w grze napotkali: Latające talerze; potwora z loch ness; duchy włóczące się po domu; Zombie; mutanty pijące z radioaktywnej sadzawki; nawiedzone pojazdy; Leatherface'a z teksańskiej masakry; najprawdziwszego kosmitę. Na forach przerzucają się zasłyszanymi receptami na wywołanie rzekomo ukrytych w grze nadnaturalnych zjawisk. Ale mnie ten zamęt cieszy i tak, bo oto mamy do czynienia ze współczesnym mitotwórstwem na bieżąco! Zatem nasza kultura nadal ma się dobrze.

Większość z nich to wymysły, część to gruba przesada powstała na zasadzie głuchego telefonu, zaś mały ułamek to faktycznie istniejące w grze miejsca i zdarzenia, wywołane małymi błędami w kodzie bądź dla żartu umieszczone przez programistów. Ocenę rzetelności paranormalnych obserwatorów utrudnia też fakt istnienia modów do GTA, które sporządzić może każdy, i które do oryginalnej wersji gry dodadzą absolutnie wszystko, co sobie gracz wymarzy.

Przykłady faktycznie istniejących dziwnych zjawisk w GTA: Występuje w grze fotograf, który wpierw robi parę zdjęć budynku, by potem spacerowym krokiem wejść do jeziora i utonąć w ciągu paru sekund. Również rzeczywiście istnieje miejsce w lesie, gdzie nocą samoistnie zjeżdżają poobijane samochody bez kierowców. Mamy też samodzielnie przemierzający plażę poduszkowiec, a także motocykl jadący bez kierowcy. Możliwe jest przedostanie się do przestrzeni pod mapą, gdzie wśród szarej nieskończoności przechadzają się ludzie i unoszą się podkowy. Miejsce gracze poetycko ochrzcili "blue hell". Nie są to oczywiście zjawiska nadprzyrodzone lecz bugi - kodowe wpadki, z których należy się pośmiać i grać dalej, a nie tworzyć paranormalne teorie spisku. Sęk w tym, że wszyscy uwielbiamy myśleć, że pod spokojną powierzchnią czai się coś groźnego i pięknego. Mimo, że na wszelkie sposoby udowodniono brak UFO, Nessie i rekinów ludojadów w GTA San Andreas, nadal nie brakuje ludzi klnących się na wszystko, że dopiero co widzieli latający spodek nad pustynią.

Wątek o nadprzyrodzonościach w polskim forum GTA

Bardzo aktywne forum poruszające wszelkiego rodzaju zajścia paranormalne w GTA SA (j. ang.)
Również obszerne forum na temat mitów wokół GTA SA na RT (j. ang.)

Polski blog na temat.

Użytkownicy YouTube badający mity w GTA SA (j. ang.):

Tutaj, Tutaj, Tutaj (Wszyscy mają po kilka filmów na ten temat)

Czuję się w obowiązku uprzedzić przed poważnymi nadużyciami muzyki tytułowej z "Archiwum X". Po pobejrzeniu kilkunastu filmików z GTA mam dość tego utworu na parę najbliższych tygodni.

piątek, 10 lipca 2009

Paranormalia: Desteni

Pani poniżej jest uroczą, totalnie trzepniętą rzeczniczką new-ageowej komuny Desteni w RPA. W setkach filmów przekazuje swoje skomplikowane światopoglądy, opowiada jak stała się świetlistym portalem dla nadwymiarowych istot i udziela rad, jak pokonywać metafizyczne demony. Najciekawszy jednak jest zestaw filmów, w których rzekomo staje się medium dla dawno zmarłych, sławnych ludzi. Poniżej: Adolf Hitler przemawia zza grobu.

Kanał YouTube Desteni: DesteniProductions