Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 marca 2015

Artykuły : 3 ciekawe artykuły na koniec marca

Witam!

Zgodnie z tradycją, 3 ciekawe artykuły na koniec marca oraz dodatkowo zapytanie.

Artykuły w języku angielskim.

The Professor And the Love Slave

In the Land of the Juggalos

The King of the Ferret Leggers

Zapytanie w języku polskim:

Zdecydowanie największym wzięciem na moim blogu cieszą się właśnie te odcinki specjalne, w których zamieszczam ciekawe artykuły. Ponieważ ja również uwielbiam wyszukiwać ciekawe artykuły i dzielić się nimi, wpadłem na pomysł stworzenia osobnego bloga, który specjalizowałby się w tej materii. Mógłbym na nim prezentować znalezione artykuły z większą częstotliwością niż tutaj, przykładowo dwa do trzech tygodniowo. 

Drodzy czytelnicy moi, co często zaglądacie lecz się nie odzywacie. Dajcie znać w ankiecie obok! Jeśli będzie zainteresowanie, z przyjemnością utworzę bloga pobocznego wyspecjalizowanego. Spokojnie, niezależnie czy ów nowy blog pojawi się czy nie, trzy artykuły miesięcznie pozostaną...Również dla mnie jest to zawsze ekscytujący moment kiedy mogę siąść i podzielić się czymś co mnie zaciekawiło. Pozdrawiam serdecznie!

I miłej lektury.

piątek, 27 lutego 2015

Artykuły : 3 ciekawe artykuły na koniec lutego

Witam wszystkich!

Kolejne 3 artykuły w jęz. angielskim które ostatnio zapadły mi w pamięć:

The Cello Courier

The Reykjavik Confessions

Pocketful of Dough

Miłej lektury!


piątek, 30 stycznia 2015

Artykuły : 3 ciekawe artykuły na koniec stycznia

Witam w nowym roku!

Na tę chwilę nie mam za dużo czasu by zasiąść do bloga, ale spokojnie - wystarczy go żeby zamieścić kolejne 3 ciekawe artykuły (w języku angielskim):




The Long Ride To Riyadh


Miłej lektury i miłego dnia.

wtorek, 23 grudnia 2014

Artykuły : 3 ciekawe artykuły na Święta

Z najlepszymi życzeniami, trochę ciekawej lektury na nadchodzące wolne dni.




Artykuły w języku angielskim.

piątek, 24 października 2014

Kultura : Dolina niesamowitości i lęk przed manekinami

Witam serdecznie. W duchu zbliżającego się Halloween i ja poczułem klimat oraz potrzebę, by podzielić się jedną z nielicznych rzeczy, która choć może nie napełnia mnie bezbrzeżnym przerażeniem, to jednak od dzieciństwa wywołuje u mnie uczucia mocno nieswoje.

Manekiny - modele z tworzywa, zastygnięte w jednej pozie, ucharakteryzowane by mniej lub bardziej przypominać istoty ludzkie. Niebezpiecznie blisko tzw. "doliny niesamowitości" czyli momentu gdzie coś, co ma nam przypominać żywego człowieka osiąga poziom realizmu, który zamiast komfortu psychicznego budzi w nas dyskomfort, a nawet strach. Zamieszczam a propos ciekawy wykres stworzony przez prof. Masahiro Mori:


Teoria jego głosi, że im bardziej przedmiot martwy zbliża się wyglądem do istoty ludzkiej - tym większa nasza do niego sympatia - do pewnego momentu. Następuje bowiem gigantyczny uskok, który tłumaczy też czemu zombie pozostają wiecznie żywym (haha) tematem wszelkiej maści filmów i gier komputerowych - zamieszkują samo dno naszej doliny, będąc, całkiem dosłownie, jednocześnie żywymi ludźmi i martwymi ciałami.

Wróćmy do tematu. Manekiny, które niepokoją mnie od kiedy tylko pamiętam (i na pewno nie pomogła obejrzana w dzieciństwie niewinna komedia romantyczna). Nie jestem sam - lęk przed manekinami i lalkami jest fobią bardzo powszechną i nosi nazwę pediofobia. Poniżej kilka filmów dla osób, które jak ja, fobię leczą metodą masochistyczną - zderzając się z premedytacją z tematem, który najbardziej rozstraja ich nerwowo.

Najpierw klasyk - Krótki film "Still Life", reż. Jon Knautz:


Następnie, o nieco podobnym wydźwięku, włosy jeżąca scena z gry Condemned:


Oraz Wycinek programu typu "ukryta kamera" z wysp. Osobiście nie odnajduję tu nic śmiesznego...brrr.


Gdyby komuś było mało, zostawiam was z miejską legendą rodem z Meksyku. "La Pascualita" - manekin od roku 1930 wystawiany w oknie wystawowym sklepu z sukniami ślubnymi w mieście Chihuahua. Od momentu pojawienia, manekin ze względu na niesamowicie realistyczne wykonanie, dawał początek najdziwniejszym plotkom - wielu uważa, że manekin to w rzeczywistości doskonale zabalsamowane zwłoki córki właściciela, która zmarła w dniu swojego ślubu, ukąszona przez czarną wdowę. Rzecz jasna, całokształt wiedzy naukowej podpowiada nam że niewykonalne jest tak doskonałe zachowanie zwłok przez tak długi czas - nie da się jednak zaprzeczyć, że realizm wykonania jest powalający (spójrzcie tylko na dłonie). Co więcej niektórzy klienci przysięgają, że manekin wodził za nimi wzrokiem lub poruszył się nieznacznie...



źródła: 

piątek, 11 lipca 2014

Design : Krzesło Monobloc


Tanie, lekkie, odporne na światło i wilgoć, wytrzymałe, mobilne, dające się ułożyć w ogromne stosy...Gdy się zastanowić, plastikowe krzesło to genialny wynalazek, który zrewolucjonizował kulturę siedzenia na dworze. Krzesło, nazywane jest w branży "Monobloc" jako że wytwarzane jest z jednego kawałka polipropylenu, którego ok. 2 kg rozgrzane do 220 stopni Celsjusza wtłaczane jest pod ciśnieniem w formę, która produkuje 1 krzesło co ok.70 sekund. Koszt produkcji obecnie to ok. 3 dolary co sprawia że krzesło jest bardzo przystępnym produktem. A i możliwości designu są praktycznie nieograniczone, co daje duże pole do popisu projektantom:

Obecnie miliony krzeseł monobloc obecne są na każdym zakątku naszej planety. Jak pisze pan Ethan Zuckerman,

The Monobloc is one of the few objects I can think of that is free of any specific context. Seeing a white plastic chair in a photograph offers you no clues about where or when you are. I have a hard time thinking of other objects that are equally independent of context. - See more at: http://www.ethanzuckerman.com/blog/2011/04/06/those-white-plastic-chairs-the-monobloc-and-the-context-free-object/#sthash.jyljToKi.dpuf
The Monobloc is one of the few objects I can think of that is free of any specific context. Seeing a white plastic chair in a photograph offers you no clues about where or when you are. I have a hard time thinking of other objects that are equally independent of context. - See more at: http://www.ethanzuckerman.com/blog/2011/04/06/those-white-plastic-chairs-the-monobloc-and-the-context-free-object/#sthash.jyljToKi.dpuf
The Monobloc is one of the few objects I can think of that is free of any specific context. Seeing a white plastic chair in a photograph offers you no clues about where or when you are. I have a hard time thinking of other objects that are equally independent of context. - See more at: http://www.ethanzuckerman.com/blog/2011/04/06/those-white-plastic-chairs-the-monobloc-and-the-context-free-object/#sthash.jyljToKi.dpuf
The Monobloc is one of the few objects I can think of that is free of any specific context. Seeing a white plastic chair in a photograph offers you no clues about where or when you are. I have a hard time thinking of other objects that are equally independent of context. - See more at: http://www.ethanzuckerman.com/blog/2011/04/06/those-white-plastic-chairs-the-monobloc-and-the-context-free-object/#sthash.jyljToKi.dpuf
"Krzesło Monobloc jest jednym z nielicznych przedmiotów, jakie przychodzą mi do głowy, które pozbawione są jakiegokolwiek kontekstu. Widziane na fotografii białe plastikowe krzesło nie dostarcza żadnych wskazówek co do czasu ani miejsca, gdzie została ona zrobiona"

Joe colombo - plastic chair (pierwsze w całości plastikowe krzesło)
Plasticchair.org - zbiera zdjęcia plastikowych krzeseł ze wszystkich krajów świata


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Osoba : Lark Voorhies


Lark Voorhies wcześnie zyskała sławę i uznanie w wieku lat nastu grając Lisę Turtle w serialu młodzieżowym "Saved By The Bell" (pl. "Byle do dzwonka"). Gdy serial się skończył, było o niej cicho. Gdy pojawiła się znów, wywołała sporo kontrowersji dziwnym zachowaniem i bezsensownymi wypowiedziami do kamer, pełne urywanych myśli i zmyślonych słów. Na łamach magazynu "People" od dłuższego czasu Lark przerzuca się oskarżeniami ze swoją mamą, która publicznie oświadczyła, że jej córka cierpi na zaburzenia maniakalno-depresyjne. Lark twierdzi, że to bzdura. Jak jest naprawdę, być może nie do wiemy się nigdy. 

Ale niezaprzeczalny jest następujący fakt: W ciągu ostatnich kilku lat, Lark opublikowała trzy książki, o połamanej lub całkowicie nieistniejącej strukturze, pełne zmyślonych słów, gdzieprawie po każdym wyrazie pojawia się przecinek. Książki te częściowo dostępne są do wglądu poniżej. Nie odpowiadam za skutki uboczne przyjęcia zbyt dużej dawki przecinków. Dla przykładu, wstęp do książki "True Light":

ABOUT THE AUTHOR As the leading, enthusist on LIGHT, I, divite grand score, into the, peethings, requote, hindling chether, unto, grales marcuce. Stamping, poised remarked, the frailing ensplendors, to apreieve, tasticle, inflights, amidst, Sharling’s conceive.I, welcome, the, partened, millthrop, aveen, Decanter’s prave, and hart prochord, unto, the, Wilsime’s Pord. In, cheeming, grifts, there are none, too, many, wrails, unto pleethened, Maccantries. Nor, the toke, unto, Blithany’s Scape. The, inpline, however, remarks, oft, the reelingenders, amidst, poll, twart, Blikarile’s affortitude, and, casingeration. Aform, and, comastery, elingual, prosharpments, denote, the emparkation, whence, , pon, the, mastiful, redrecture, inplanes, creetive, evokation, wonce, cumbered, twine, the, lostalious, ebendubities.Now, part, on, tale, considered, one, obliges, note, to, asquail, toward, the, entire, mollification, in, tote, upon, inmastfors, and, recompassments. Revealing, portantude, protrialtry, adont, verined, harkestinsury, aquest, vein wrote, prostanture, and, bedial. The, courtantude, avarined, for, presents, attuned, priportries, arisen, abust, bestowken, confess. The, hilarity, in, clear, bastes, attrac, the, knowed, inch articles, asuretine, to, holds, onto, invates, aburine, afold, courts, `pon, minuscule. T’is, the, wrait, of, hedge, that, pytons, the, scroll, conferred, to, onst, the, mattened, patrafolrie. T’is, nont, awaited, the, criliaspherity, sontale, the, more, increbulent, hastales, remort, incieve, of, post, and, bind, and, curth. T’is, the, forn. T’is, the, hatather. T’is, undoubtedly, all, appraisingly, the, rhone, scorthy, that, in, truth, unpronounceable, tokes, this, LIGHT.

Do, wglądu:

piątek, 30 maja 2014

wtorek, 27 maja 2014

Kultura : Gazetki szkolne z czasów międzywojennych

Dzięki dobroci Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej mamy dostęp do życia uczniowskiego sprzed niemal stu lat. Czasem profesjonalnie składane, częściej pisane na maszynie lub odręcznie i odbijane przez kalkę, nieliczne zachowane numery gazetek szkolnych z lat 1919-1931.

Nasze Myśli (2 numery):
"Kazano mi pisać. Co? Sama nie wiem. Zresztą to nikogo nie intresuje co i jak i o czem - tylko żeby było"

Przepiękna, choć mocno wyblakła Jaskółka (1 numer)

I mój ulubiony, prześmiewczy Czorcik (3 numery): 
"Pismo humorystyczne, wychodzi regularnie co pewien czas"


środa, 30 kwietnia 2014

czwartek, 29 sierpnia 2013

Osoba: Ulillillia

"Byłem w zupełności normalny aż do wieku 4 lat. Wtedy zacząłem grać w gry na komputerze Atari, dzień w dzień, często ponad 10 godzin dziennie. Ciężkie uzależnienie od gier komputerowych przyczyniło się do przynajmniej połowy z moich problemów psychicznych (...)


1.LĘKI:

1.1.NIEBIESKA WODA

W szkole często poruszałem się jedynie za pomocą skakania (tak jak Mario skakał po żółwiach). Wierzyłem, że jeśli dotknie się powierzchni wody, na przykład w basenie lub w kałuży, straci się życie, ponieważ w grach komputerowych kontakt z "niebieską wodą" oznaczał śmierć bohatera. Pamiętam że kobieta kierująca szkolnym autobusem oraz jej syn mówili "przestań" za każdym razem kiedy poruszałem temat niebieskiej wody. W ciągu 800 dni szkoły, musiałem wspomnieć na ten temat przynajmniej 1500 razy. 

1.2.CZERWONE I ŻÓŁTE BUTELKI Z KETCHUPEM I MUSZTARDĄ

Źródło tego lęku leży w moim uzależnieniu od gier komputerowych, szczególnie gry Metroid. W tej grze, u dołu ekranu na całej długości etapów ciągnie się czerwona, żółta i różowa rzeka lawy. Z tego powodu, wszystko co miało żywy czerwony lub żółty kolor, było dla mnie "lawą" jak w Metroid. (...) Podczas lunchu w szkole, gdy ktoś postawił zbyt blisko mnie pojemnik z musztardą lub ketchupem, prosiłem by przestawili go gdzieś dalej. Z tego powodu często mi dokuczano. Lęk ten przeminął w związku z pewną dużą karą. Ktoś kazał mi przenieść w jakiś celu pojemnik z ketchupem. Pamiętam że zajęło mi to ok. 90 minut.

1.3.SCHODY

Nie jestem pewien jaka jest przyczyna tego lęku. Wiem, że aż do 7 klasy szkoły podstawowej nie miałem żadnego problemu z chodzeniem po schodach. Od tego czasu jednak mogłem wchodzić jedynie na czworaka, używając rąk i nóg, lub wciągając się po poręczy. (...) W moim pierwszym liceum, które miało trzy piętra, często musiałem zrzucać plecak z książkami ze schodów na dół, by następnie spełznąć piętro niżej. By wejść, musiałem zastosować efekt wahadła, by dorzucić plecak na górę schodów, uważając, by nikogo nie uderzyć.

1.4.DWA 6-CIOLITEROWE SŁOWA NA "P"

Problem pojawił się u mnie pod koniec roku 1997. Oglądałem film rysunkowy, w którym dwie postacie o zielonych włosach mówili o uratowaniu swoich l...[ludzi - people]. Z jakiegoś powodu uruchomiło to u mnie fobię, która trwa do dziś. Nie używam tego wyrazu w mowie, w piśmie, ani nie czytam go na głos.

Dwa zakazane słowa to:

1. Pojedynczy człowiek. Początkowa sylaba brzmi jak "purse" (spotykany w powiedzeniu: "spotkać kogoś we własnej _________") [person=osoba]

2. Grupa powyższych. Ostatnia sylaba brzmi jak ostatnia sylaba słowa "apple" (spotykany w powiedzeniu "stadion mieści 50 000 _______") [people=ludzie]

1.5.SZTUĆCE

Problem ten trwa do dnia dzisiejszego. Nie mogę używać sztućców z rozszerzającymi się rączkami. Jeśli jednak mają stałą szerokość na całej długości, wtedy nie ma problemu.


2.JEDZENIE:

Ponieważ pizza smakowała mi zawsze o wiele bardziej niż wszystko inne, od 2002 moja dieta składa się prawie wyłącznie z pizzy. Również w tej materii nastąpiła zmiana. Pizza pepperoni została zastąpiona pizzą serową, co wyeliminowało zupełnie mięso z mojej diety. (...) z powodu braku ćwiczeń i braku motywacji do ćwiczeń, oraz dużej ilości tłustego jedzenia, przybrałem sporo na wadze. Podczas wizyty u lekarza dowiedziałem się że ważę 105 kg. Podczas gdy w przeszłości mogłem osiągnąć prędkość 15 mil/godz w dzikim pędzie, obecnie ciężko mi było osiągnąć nawet 13 mil/godz z powodu mojej masy. Jako że ćwiczenia nie wchodziły w grę, musiałem zmienić dietę. Ponieważ żywię się wyłącznie pizzą, dokonałem obliczeń matematycznych i skorzystałem z tricku usuwania nadmiaru tłuszczu z pizzy za pomocą serwetek. (...) Po roku okazało się że moja waga spadła do normalnego poziomu 85 kg.


3.GRY:

Jedna z gier komputerowych, które tworzyłem, została anulowana. Dwie kolejne są chwilowo wstrzymane, a czwarta ma potencjał by zostać bestellerem.

 [George Game 13, obecnie wstrzymana]

 3.1.PLATFORM MASTERS

Platform Masters to platformówka 2d i moja wymarzona gra. Stosuje trójwymiarowy efekt przewijania tła w niespotykanym dotychczas stopniu (wystarczy tylko spojrzeć na chmury). Składa się z około 300 leveli w 20 różnych światach i zawiera praktycznie każdy element spotykany w grach komputerowych - obiekty do zbierania, życia, punkty, zdrowie, niebezpieczeństwa, bossów, wrogów, a nawet drobiazgową fabułę.



4. MUZYKA

4.1. JAK SŁUCHAM MUZYKI

A więc, zdarzyło się wam słuchać tej samej piosenki 20 razy pod rząd, i uważacie to za imponujący wynik. 20 razy to zaledwie początek dla mnie, potrafię słuchać tej samej piosenki tysiąc razy na przestrzeni wielu dni. Tak, tysiąc razy. Jednak nawet tysiąc to zaledwie ułamek mojego obecnego rekordu. Zmieniając prędkość odtwarzania utworu, oraz używając korekcji brzmienia, wprowadzam zróżnicowanie w brzmieniu utworu. Jednak bardzo często odsłuchuję utwory setki lub tysiące razy nie wprowadzając żadnych zmian (...)

4.1.SZOKUJĄCE OSIĄGNIĘCIA

Po dotarciu do 10 levelu w grze "Bubsy in: Claws Encounters of the Furred Kind",natychmiast zwróciłem uwagę na muzykę do tego levelu, która szybko stała się moją ulubioną, przyćmiewając wszystko inne. Ustanowiłem wówczas mój pierwszy rekord, słuchając utworu przez 22 dni pod rząd. Czasem słuchałem czegoś innego, lecz najbardziej lubiłem ten właśnie utwór [nazwany przez siebie Out Where The Lake Is]. Około 2/3 ze wszystkich nagranych przez mnie kaset magnetofonowych (mam ich około 60) to nagrania Out Where The Lake Is w różnych prędkościach. Przez około 10 lat, OWTLI był moim ulubionym utworem. Wnikliwe obliczenia wskazują, że w tym czasie mogłem go wysłuchać od 900,000 aż do około 1,200,000 razy."

[Obecny rekord słuchania jednego utworu to 107 dni pod rząd przy jedynie niewielkich zmianach tempa]

...

Nick Smith, pseudonim "Ullillillia" znany jest na równi z mnogości swych nieszkodliwych obsesji, fobii i dziwactw, które drobiazgowo opisuje, notuje i kompletuje, jak też z zamieszczanych przez siebie na YouTube analiz gier komputerowych, za którymi często kryją się tysiące godzin poszukiwań ciekawostek, błędów, tajnych przejść. Jest autorem książki, "The Legend of the 10 Elemental Masters", autorem gry Supernatural Olympics, i tzw. "osobowością internetową", którą świat odkrył po raz pierwszy dzięki temu postowi na forach "Something Awful"

W 2011 grupa studentów nakręciła o nim film dokumentalny, który nadal jest w produkcji.




Niezgłębione bogactwa geniuszu i dziwactw Nicka na jego przepastnej stronie:

http://www.ulillillia.us

Nick gra w gry, prezentuje swoje gry oraz swoje podróże na swoim kanale YouTube:

https://www.youtube.com/user/ulillillia

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Sztuka : Marina Abramović i Ulay

Ona sama siebie zwie "babcią sztuki performerskiej"; faktycznie jest jedną z najważniejszych postaci w tym nurcie i już za życia okrzyknięta postacią kultową w tym temacie. Jej występy niejednokrotnie przełamywały bariery i zapadały w pamięć po tym, jak świadomie wprowadzała się w sytuacje zagrażające jej życiu. W głośnych akcjach z serii "Rhythm" przez 6 godzin pozwalała widzom czynić z jej ciałem co zechcą za pomocą 72 rozłożonych wokół niej przedmiotów. Po pewnym czasie ktoś nabił rewolwer i włożył jej do dłoni, wycelował w jej głowę i powoli naciskał spust...Innym znów razem zażywała na zmianę silne psychotropy by wpierw zmusić ciało do drgawek, potem zaś ulec zupełnemu paraliżowi. Stając w centrum gwiazdy utworzonej z płonącej benzyny straciła przytomność z powodu zaczadzenia i została uratowana w ostatniej chwili, ponieważ publiczność była pewna że jest to częścią performansu.

Bezsensowne wystawianie się na ryzyko celem uzyskania sławy? Częściowo na pewno też, ale również wieczne zgłębianie więzi między widzem a artystą, przekraczanie pozornie nieprzekraczalnych granic.

On tworzył w Zachodnich Niemczech, prezentując akcje nie tak intymne jak ona, ale równie spektakularne. Najbardziej znany był wyczyn polegający na kradzieży w biały dzień obrazu z jednego muzeum, zawieszenie reprodukcji obrazu w innym muzeum, a następnie zawieszenie oryginału w mieszkaniu tureckich imigrantów (jakie było przesłanie i cel tej akcji, nie zgłębiałem, w każdym razie udało się)

Spotkali się w latach 70-tych w Amsterdamie, i od tej pory na 17 lat stali się nierozłączni. W życiu prywatnym i w sztuce chcieli być jak jedna, dwugłowa istota, porzucając swoją indywidualność na rzecz stania się nowym gatunkiem człowieka, wnikając maksymalnie w swe wzajemne jaźnie. Razem inspirowali się i wymyślali coraz to nowsze performance, zgłębiając ideę osobowości "artystycznej" tworzonej wspólnie przez oba umysły. W jednej akcji oddychali wzajemnie do swoich ust aż stracili przytomność z braku tlenu. To znów jeździli samochodem we wnętrzu muzeum zostawiając pas czarnej farby.

Kiedy zrozumieli że czas się ze sobą pożegnać, uczynili to w równie symboliczny, niesamowity sposób. Każde z nich zaczęło maszerować po Murze Chińskim, zaczynając na przeciwnym jego końcu. Po przejściu 2500 km (co trwało 90 dni), spotkali się w połowie i rozstali się, by nigdy więcej się nie spotkać.

W 2010 roku Marina Abramović prezentowała performace "The Artist Is Present"w Museum Of Modern Art w Nowym Jorku jako część retrospektywnej wystawy całej jej twórczości. Artystka siedziała nieruchomo na krześle przy stole, zaś naprzeciwko niej siadali widzowie, spędzając z nią czas w milczeniu, wymieniając spojrzenia. Artystka nie spodziewała się jednak, że jej dawny kochanek i współpracownik również usiądzie naprzeciwko niej by symbolicznie z powrotem stać się częścią jej życia. A oto ten moment uwieczniony na filmie.



Źródła:

http://en.wikipedia.org/wiki/Marina_Abramovi%C4%87
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marina_Abramovi%C4%87
http://www.medienkunstnetz.de/artist/ulay/biography/
http://pl.wikipedia.org/wiki/The_Artist_Is_Present


piątek, 8 marca 2013

Cyberkultura : Latvian Jokes

Zapomniałem o nich, ale na szczęście sobie przypomniałem i dłuższą chwilę pośmiałem się płacząc. Pewien czas temu, w internecie zaistniała fala dowcipów o Łotyszach, czy też "Latvian Jokes". Cechy charakterystyczne: Bohaterzy dowcipów pochodzą z Łotwy, i na zmianę lub jednocześnie dokucza im zimno lub głód. W dodatku wszystko opowiedziane łamanym angielskim i niezmiennie kończy się tragicznie. Mimo że bardziej wygląda to na anty-dowcipy, to bardzo czarny humor i poprzekręcane słownictwo nieraz powoduje natychmiastowy wybuch śmiechu. Kilka moich ulubionych poniżej.

Knock knock
Who’s there?
Latvian.
Latvian who?
Please open door. Is cold.


Man is hungry. He steal bread to feed family. Get home, find all family have sent Siberia! “More bread for me,” man think. But bread have worm.


 Three Latvian are brag about sons. “My son is soldier. He have rape as many women as want,” say first Latvian. “Zo?” second say, “My son is farmer. He have all potato he want!” Third Latvian wait long time, then say, “My son is die at birth. For him, struggle is over.” “Wow! You are win us,” say others. But all are feel sad.


Two Latvian look at clouds.
One see potato. Other see impossible dream.
Is same cloud.


Latvian girl is say, "I want go America one day." Father say, "I send you America." Daughter is thank father. Make tears of happy. Father use for salty potato. Father think moment, say, "Daughter, I no send you America." Potato is more salt.

Więcej łotewskich dowcipów

niedziela, 3 marca 2013

Osoba : Grzegorz Laskowski



Grzegorz Laskowski, PESEL: 59120605437

Człowiek żyjący według światopoglądu Eltaoo w Królestwie Eloi.

Propagator Wiedzyzmu.

W internecie od dłuższego czasu, w kilkudziesięciu odsłonach. (to tylko ułamek)

Zwiedzanie tych stron, to przygoda sama w sobie.

czwartek, 31 stycznia 2013

Muzyka : Boredoms "77 BoaDrum"



Dnia 7.7. roku 2007, o godzinie 7:7 PM, Zespół Boredoms zorganizował koncert, w którym udział wzięło 77 perkusistów rozstawionych w kształcie fraktalnej spirali. Lider zespołu, Yamatsuka Eye pełnił rolę "dyrygenta", okazjonalnie również waląc kolorowym pałąkiem w preparowane gitary i wznosząc dzikie okrzyki. Całość, w połączeniu z zachodzącym słońcem jest bardzo plemienna i hipnotyczna. Koncert powtórzony został 8.8.2008 oraz 9.9.2009 przy zachowaniu adekwatnych czasów i składów.

Listy perkusistów, którzy wzięli udział w zdarzeniu, figurują na wikistronie .

środa, 20 czerwca 2012

Psychologia : "Przeglądacz"

Niechaj ten post będzie kolejnym postem a także przy okazji pewnym usprawiedliwieniem mojej zmniejszonej aktywności. Osobowość typu Przeglądacz (moje własne nieporadne tłumaczenie angielskiego terminu "Scanner personality"), to moja osobowość, z którą w pełni się identyfikuję od kiedy dowiedziałem się o jej istnieniu.

Typowy Przeglądacz jest przeciwieństwem Specjalisty. Specjalista to człowiek, który jest ekspertem w jednej konkretnej dziedzinie, której bezgranicznie się oddaje, z którą wiąże swą profesję bądź też czas wolny. Wie w czym jest dobry i co go interesuje. Wielu ludziom wydaje się, że każdy powinien być Specjalistą, że każdy w swym życiu powinien odnaleźć jedną pasję i jej się oddawać, zaś jeśli zainteresowania jego są rozmyte i nie skupione na konkretnej dziedzinie, to prawdopodobnie coś w życiu zawalił, zbłądził i nigdy już nie odnajdzie swej drogi. Tego typu przemyślenia są nieodłączną zmorą Przeglądacza i bez ustanku hamują go i dołują.

Przeglądacz jest bowiem osobą, którą interesuje wszystko. Zainteresowania powracają cyklicznie, bądź przychodzą i znikają gdy Przeglądacz zaspokoi swoją ciekawość tematu. Dziś sztuka układania kwiatów, za tydzień rakieta domowej roboty, potem wyłącznie architektura bizantyjska. Pewna "skanerka" opisywała na swym blogu o tym, jak zaczęła pasjonować się karate. Po dojściu do brązowego pasa stwierdziła, że wystarczająco zgłębiła temat i porzuciła sztuki walki, by zainteresować się językiem rosyjskim. Po osiągnięciu poziomu zaawansowanego straciła zainteresowanie i udała się w innym kierunku. Jeśli wydaje ci się to znajome, drogi czytelniku, nie martw się: nic ci nie dolega i na pewno nie jesteś gorszy od innych. Ty i ja to Przeglądacze. By jeszcze poprawić Ci humor, przypomnę że paręset lat temu ludzie tacy jak my zwani byli "Ludźmi Renesansu" ;)

Z pomocą przychodzi nam pani Barbara Sher, która w swych książkach "I could do anything if I only knew what it was", oraz nowszą "Refuse to choose!" po raz pierwszy opisała typ Przeglądacza oraz mocne i słabe strony tegoż, dając mnóstwo rad i pomysłów na wykorzystanie pełnego potencjału owej cudownej osobowości. Muszę chyba kupić te książki. Choć z moim Przeglądactwem (i z faktem że nigdy nie będę Specjalistą w jednej dziedzinie) pogodziłem się dawno, mam uczucie że wciąż zbyt dużo rzeczy wymyka mi się spod kontroli i mógłbym lepiej panować nad moimi rozległymi pasjami i kilkudziesięcioma zaczętymi, a wciąż niezakończonymi projektami.

By jeszcze bardziej pocieszyć mych Przeglądaczy po fachu, podzielę się z wami rzeczami którymi jednocześnie się zajmuję już od dawna:

Siedem równolegle prowadzonych projektów muzycznych (plus 3 zespoły w przeszłości);
Mój netlabel Underpolen;
Gry komputerowe (dwie większe, siedem mniejszych) ;
Czasopismo które wydawałem przez rok i szczęśliwie zdecydowałem się przestać gdy zabrakło w/w pasji.

^To jedyne rzeczy ukończone i pod kontrolą. Następnie rzeczy które chaotycznie uzupełniam gdy chwilowo poczuję przypływ woli.

Jedna wielka gra którą ze zmiennym poświęceniem lepię już od trzech lat i nie jestem nawet w połowie;
Gra tekstowa (gotowy dopiero jeden rozdział);
Level do Knytt Stories, który mimo że jest piękny i gotowy w 3/4, chyba nigdy nie zostanie zakończony;
Film animowany z którego mam może 3 minuty;
Około pięciu pozaczynanych wiele lat temu "opowiadań" czy "powieści";
Rozmaite "dziełka" graficzne, które w wolnym czasie tworzę głównie z ciekawości co wyjdzie na końcu. Ostatnio, by symbolicznie je opanować zacząłem zamieszczać je na janstrach.blogspot.com .
Oczywiście nadal istnieje moja kolekcja starych planów miast i map, której nie mam kiedy rozbudowywać;
Niegdyś zacząłem listę wypitych piw, którą układałem wg indywidualnych ocen smakowych - znudziło mi się po przekroczeniu 50ciu;
Pozaczynane i nigdy nie zakończone koncepty gier karcianych, planszowych itp.;

Czy to wszystko? Ależ nie!

Z nowszych: Ostatnio przez miesiąc pasjonowałem się szachami. Grałem w nie wciąż na komórce, rozczytywałem się o taktyce, strategii, uczyłem się otwarć i analizowałem szachowe zagadki. Po miesiącu mi przeszło.

Jakiś czas temu podjąłem mocne postanowienie (haha!) iż przeczytam Finnegan's Wake. Dawałem dzielnie radę przez 3 strony. Przeszło. Dla zainteresowanych, online tutaj z mnóstwem komentarzy.

Jak wyżej, "Boska Komedia". Nie wiem czemu nie mam już ochoty, albowiem jest naprawdę ciekawe. Doszedłem do połowy "Piekła". Dla zainteresowanych wspaniała strona z dwoma przekładami do wyobru i mnóstwem przypisów tutaj.

Inne rozpoczęte i porzucone zainteresowania: programowanie (które regularnie próbuję podjąć i zniechęcam się przy pierwszych trudnościach), filozofia, astronomia, utwory na podstawie formuł matematycznych (fajnie się je rozpisuje, ale nie mam ochoty ich nagrywać), matematyka, historia języka, język francuski, mieszanie drinków (mój bajerancki shaker już zdążył zardzewieć), rzeźba w drewnie (szczęśliwie nim moje zainteresowanie minęło nie zdążyłem kupić nawet dłutka)...to tylko te które w tej chwili przychodzą mi do głowy.

I mnóstwo,

mnóstwo,

innych pierdół.

Oczywiście jak najbardziej temat zahacza o niniejszego bloga. Gdy zaczynałem, było mnóstwo rzeczy o których chciałem wspomnieć. Następnie były to rzeczy jakie na bieżąco znajdowałem w internecie. Ale ostatnio z długaśnej fazy absorpcji - czytania o rzeczach, zbierania danych, którymi mogłem się podzielić - przeszedłem w długaśną fazę produkcji, wydając na świat mnóstwo muzyki, obrazków, itd - na co poświęcam 90% czasu. Co będzie dalej - nie wiem gwarantuję co najmniej 1 post miesięcznie.

Fakt, frustruje mnie to mnóstwo pozaczynanych projektów, ledwo napoczętych zainteresowań, ale pocieszają mnie dwie rzeczy: po pierwsze, mimo wszystko uwielbiam uczucie gdy dowiaduję się zupełnie nowych rzeczy, zawsze wolę posiadać garść informacji na określony temat, niż nigdy się nim nie zainteresować - bo każdy nawet ślad takiej wiedzy to rzecz piękna, która wzbogaca życie i wprowadza trochę barwy, choćby nieznacznie - uczucie, którego Specjaliści na pewno rzadziej mają okazję zaznać niż Przeglądacze.

Po drugie, dzięki internetowi, wiem że nie jestem sam - jest mnóstwo Przeglądaczy - "Scanners" na całej planecie i wcale nie uważamy się za gorszych! Są o nas książki!

Czy i ty jesteś Przeglądaczem, którego zainteresowania nieustannie skaczą, zmieniają się, cyklicznie odnawiają się i zanikają? Zostaw ślad w komentarzach!


czwartek, 22 marca 2012

Kubrick : The Overlook Hotel

[Artykuł zawiera odniesienia do scen z filmu "Lśnienie", więc jeśli jeszcze nie widzieliście filmu, może popsuć oglądanie]

Ślinię się i nie mogę przestać, nad wspaniałą stroną The Overlook Hotel, poświęconej wyłącznie rekwizytom, zdjęciom z planu, cytatom aktorów, dosłownie wszystkiemu co związane z kultowym horrorem Kubricka "Lśnienie". Zbiór ten obejmuje najróżniejsze obiekty, z których każdy jest absolutnym rarytasem i cudownością dla fanów twórczości Pana Kubricka, takich jak ja. Wiele z nich nigdy dotąd nie było publikowanych. Zaledwie kilka przykładów:

Scena z filmu Broken Blossoms, którą inspirował się Kubrick w kultowej już scenie rozwalania drzwi toporem;

Gdyby ktoś wątpił, jakim perfekcjonistą był Kubrick odnośnie każdego ujęcia, fotografia zimowego widoku na hotel Overlook, z mnóstwem notatek reżysera, w jaki sposób ma być ułożony śnieg by wyglądał na naturalną ścieżkę, a nie ułożoną przez pług;

Rusztowanie ułożone za zamarznietym Jackiem, by utrzymać go nieruchomo;

Mnóstwo interesujących cytatów z książek odnośnie pracy nad "Lśnieniem";

Mnóstwo zdjęć z planu;

Coś co przemawia do mnie podwójnie, bowiem wiąże się z muzyką: szczegółowo rozplanowana ścieżka dźwiękowa do części "Lśnienia"

Koniecznie zajrzyjcie, to dosłownie skarbiec ciekawostek dla każdego, kto interesuje się nie tylko filmami Kubricka ale też kinem i pracą na planie i poza nim.

http://www.theoverlookhotel.comLink

środa, 22 lutego 2012

Cyberkultura : Dot Dot Dot (Dramatic reading)



Było to tak: Na portalu Newgrounds użytkownik Rhete zamieścił grę Super PSTW Action RPG. Była to parodia, w której jedynym zadaniem gracza było wciskać spację kiedy pojawił się komunikat, co sprawiało że nie sposób było przegrać.

Komentator Axman 13 nie zrozumiał żartu i w bardzo niegramotnym komentarzu wylał swoje żale i pretensje wobec autora gry.

Następnie zawodowy lektor o pseudonimie D-Mac-Double opublikował nagranie siebie czytającego komentarz w stylu "dramatic reading" - nadętego szekspirowskiego autora z całą powagą odtwarzając wszystkie gramatyczne i logiczne potknięcia.

Następnie autor Rice Pirate stworzył flash'owy filmik mistrzowsko dopasowany do podniosłej narracji i skoków dynamiki. Trochę dramatycznego "O Fortuna" w tle, i został osiągnięty maksymalny, tak mi się zdaje, poziom śmieszności.

"Dramatic reading" ma długą tradycję w cyberprzestrzeni. Podzielę się z wami tymi trzema klasykami.