Artykuły i 1 komiks (w języku angielskim), które serdecznie polecam:
"The
Last American Man"
"Last
Tango In Tahiti"
"What
happens when one of your coworkers dies"
Ducks
piątek, 30 maja 2014
wtorek, 27 maja 2014
Kultura : Gazetki szkolne z czasów międzywojennych
Dzięki dobroci Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej mamy dostęp do życia uczniowskiego sprzed niemal stu lat. Czasem profesjonalnie składane, częściej pisane na maszynie lub odręcznie i odbijane przez kalkę, nieliczne zachowane numery gazetek szkolnych z lat 1919-1931.
Nasze Myśli (2 numery):
"Kazano mi pisać. Co? Sama nie wiem. Zresztą to nikogo nie intresuje co i jak i o czem - tylko żeby było"
Przepiękna, choć mocno wyblakła Jaskółka (1 numer)
I mój ulubiony, prześmiewczy Czorcik (3 numery):
"Pismo humorystyczne, wychodzi regularnie co pewien czas"
czwartek, 8 maja 2014
środa, 30 kwietnia 2014
Artykuły : 3 ciekawe artykuły na koniec kwietnia
Artykuły (w języku angielskim), które serdecznie polecam:
„The Fireman.”
„Street Figher: The Movie – What Went Wrong”
„The Fireman.”
„Street Figher: The Movie – What Went Wrong”
Etykiety:
Artykuły,
Kontrkultura,
Kultura,
Media
czwartek, 17 kwietnia 2014
Minerały : Maw Sit Sit (mawsitsit, maw-sit-sit)
Maw Sit Sit, o egzotycznej nazwie i najpiękniejszej zieleni wśród skał, nie jest w sensie technicznym minerałem tylko kompozycją kilku minerałów, głównie chromu i bogatego w chrom jadeitu, których niespotykanie wysoka koncentracja nadaje nieziemsko zielony kolor, oraz kosmochloru, który dodaje czarne pasma i zawirowania. To właśnie połączenie wyrazistej zieleni z czernią czyni maw sit sit kamieniem zupełnie wyjątkowym.
Niecodzienna nazwa została nadana kamieniowi przez jego odkrywcę Edwarda Gubelina, na cześć miejscowości koło której został wydobyty, w Myanmarze u podnóża Himalajów. Do tej pory jest to jedyna kopalnia gdzie można znaleźć maw sit sit, co czyni go dość rzadkim (choć bez problemu dostępnym)
Najczęściej robi się z niego kaboszony oraz rzeźby. Podobnie jak jego kuzyn jadeit jest twardy i wytrzymały i nadaje się do każdego rodzaju biżuterii.
Etykiety:
Minerały
środa, 9 kwietnia 2014
Muzyka : Maggot Twat "Eating Elvis' Shit"
Zespół gra zwariowany industrialny metal inspirowany kreskówkami, grami komputerowymi i pornografią. Składa się z dwóch braci ( z których jeden ma głowę owiniętą celofanem) oraz kukiełki grającej na bębnach.
Etykiety:
Muzyka
wtorek, 1 kwietnia 2014
Herby: Bad Liebenzell
Oto w srebrnym namiocie, w obszernej wannie stojącej na kafelkowej podłodze, relaksuje się młoda, naga kobieta. W dłoni kieliszek napoju. Czy to kadr z serialu "Dynastia"? Bynajmniej! To bardzo spójny i luksusowy herb Niemieckiego miasta Bad Liebenzell. Uzdrowisk tam wiele, natomiast żaden spośród ich herbów nie przekazuje tak jednoznacznie pojęcia "relaks totalny"...
poniedziałek, 3 lutego 2014
Jan Strach : 30 lat, 50 płyt
Na początku roku 2013 złożyłem uroczystą deklarację, iż przed moimi 30. urodzinami moim marzeniem jest mieć na koncie 50 wydanych albumów. Na szczęście nie zaczynałem od zera. Po szybkim przeliczeniu okazało się, że oznacza to wydanie pomiędzy styczniem 2013 a styczniem 2014 dziesięciu płyt. Pragnę z dumą ogłosić, iż udało się!
W większości przypadków nie zaczynałem od podstaw, ponieważ w archiwach moich leżało dużo materiału, który tylko czekał na taką okazję by wreszcie nabrać ostatecznego szlifu i ujrzeć światło dzienne. Praca była ciężka, bo niemal co miesiąc musiałem przygotowywać nowe wydawnictwo, lecz śmiem nieśmiało założyć że ilość nie była kosztem jakości. 22 stycznia wydałem ostatni z planowanych 10 albumów: "Lappers At The Rim", jako Secrets Of The 45. Moje urodziny następują w ciągu tygodnia!
Wszystkie albumy, w których brałem udział solo lub jako część zespołu, dostępne są do darmowego odsłuchu i ściągnięcia na tej stronie mojego netlabelu Underpolen:
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do słuchania.
Etykiety:
Jan Strach,
Muzyka
piątek, 29 listopada 2013
Stand up: Świetni komicy stand-up
Jako że ostatnimi czasy wydarzenia z tzw. "prawdziwego świata" raz za razem uniemożliwiają mi napisanie czegoś dłuższego, pragnę wynagrodzić czytelnikom małą ilość materiału większą dawką śmiechu. Jako wielki fant stand-upu pomyślałem że wymienię komików którzy ostatnimi czasy doprowadzili mnie do autentycznego tzw. kulania się.
Louis CK - już teraz absolutny klasyk.
Szczególnie ostatnie 3 albumy, "Hilarious", "Live At Beacon", "Oh My God"
Również reżyser, autor scenariusza i główny bohater obsypanego nagrodami serialu "Louie", który serdecznie polecam.
Norm Macdonald występuje już kilkadziesiąt lat, ale dopiero niedawno doczekał się pierwszego swego, rewelacyjnego albumu "Me doing Stand-up"
Na swoim koncie ma też album ze skeczami, "Ridiculous" z gościnnym udziałem między innymi Willa Ferrela.
John Mulaney - Już zaraz po debiucie okrzyknięty nową gwiazdą.
Oba jego albumy, "The Top Part" a w szczególności "New in Town" są genialne.
Kyle Kinane - ciężko go nie lubić, wystarczy nań spojrzeć:
I znów oba jego albumy, "Death Of The Party" a w szczególności "Whiskey Icarus" rządzą.
Paul F Tompkins - Wspaniały dżentelmen z wąsem i talentem bajarskim
Robię się nudny, ale znów wszystkie albumy mają w sobie coś niesamowitego. Zdecydowanie jednak wyróżnia się "Laboring Under Delusions" - od początku do końca zniewalająco zabawny.
Mike Birbiglia - Przesympatyczny lunatyk
"Two Drink Mike" - świetny, "My Secret Public Journal Live" - prześwietny, "Sleepwalk With Me" - kolejny, zupełnie inny poziom świetności. Niesamowita opowieść z początkiem, środkiem, zakończeniem i mnóstwem śmiechu po drodze.
Ktoś mógłby uznać za niesprawiedliwą moją predyspozycję do białych amerykanów płci męskiej, już prostuję:
Maria Bamford - kobieta o milionie głosów
Uprzedzam - nie dla wszystkich. Jej występy obfitują w dziwne głosy, odgłosy, abstrakcyjne sytuacje i opowieści o mopsach. Dla mnie osobiście czyni to ją artystą absolutnie wyjątkowym. Szczególnie polecam "Unwanted Thoughts Syndrome" oraz najnowszy "Ask Me About My New God"
Tig Notaro - stoicka bohaterka
Mistrzyni przekazu suchego jak wiór i pokerowej twarzy. Jej pierwszy album, "Good one" był świetny.
W międzyczasie, w krótkim okresie czasu zdążyła stracić mamę, wylądować w szpitalu z zapaleniem płuc, a następnie prawie zejść z tego świata na skutek poważnej infekcji pokarmowej. Zaraz potem dowiedziała się że ma raka i poddała się podwójnej mastektomii. O tym wszystkim opowiedziała na albumie "Live". Wydarzenie jedyne w swoim rodzaju, które genialna Tig daje radę obrócić w coś jednocześnie tragicznego i zabawnego.
Aziz Ansari - brązowy miłośnik rapu
Rdzenny amerykanin, jednak o niezaprzeczalnie indyjskim pochodzeniu. Oba albumy, "Intimate Moments for a Sensual Evening" oraz "Dangerously Delicious" pełne są świetnych dowcipów, jednak zawsze najlepsze są opowieści o R Kellym, spotkaniach z raperami oraz kuzynie Harrisie.
Hannibal Buress - Naprawdę ma tak na imię
Choć internet rozpływa się w zachwycie nad jego najnowszym albumem "Animal Furnace", mi bardziej podobał się poprzedni "My Name is Hannibal". Jego talent błyszczy szczególnie kiedy zagłębia się w tematy zupełnie fantastyczne - kupowanie białego dziecka w Amsterdamie, metalowych ramion na wymianę lub jaszczurki współlokatora.
Kevin Hart - mały wielki komik
Zawsze pełen energii, potrafi tchnąć nowe życie nawet w dosyć już zwietrzałe koncepty. "Laugh At My Pain" oraz "I'm A Grown Little Man" to albumy które znam i z całą odpowiedzialnością mogę polecić.
Dylan Moran - samotny brytyjczyk
I na koniec samotny, jak dotąd, w mojej kolekcji mieszkaniec wysp. Nie chcę przez to powiedzieć, że brytyjscy komicy mnie nie bawią, powód jest bardziej wstydliwy - trudność sprawia mi brytyjski akcent, przez który mam wrażenie że połowa żartów mi umyka. Jednak nie w przypadku pana Morana - jest zupełnie zrozumiały i z tradycyjną flegmą w przekomiczny sposób wyraża swoją furię i genialne spostrzeżenia odnośnie najnowszych czasów. Ciężko mi wybrać faworyta - wszystkie albumy, "Monster", "What it is" oraz "Like, Totally" są równie porywające.
Uff! Lista najzabawniejszych komików ( w moim mniemaniu) zakończona.
Gdyby komuś jeszcze było mało, mogę polecić więcej przezabawnych osobowości, tym razem już w skróconej formie:
Tommy Johnagin, Matt Braunger, Gary Gulman ("No Can Defend"), Patton Oswalt ("Werewolves and Lollipops"), Shaun Mauss, Pete Holmes, Todd Glass.
Etykiety:
Stand Up
poniedziałek, 4 listopada 2013
poniedziałek, 30 września 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Osoba: Ulillillia
"Byłem w zupełności normalny aż do wieku 4 lat. Wtedy zacząłem grać w gry na komputerze Atari, dzień w dzień, często ponad 10 godzin dziennie. Ciężkie uzależnienie od gier komputerowych przyczyniło się do przynajmniej połowy z moich problemów psychicznych (...)
1.LĘKI:
1.1.NIEBIESKA WODA
W szkole często poruszałem się jedynie za pomocą skakania (tak jak Mario skakał po żółwiach). Wierzyłem, że jeśli dotknie się powierzchni wody, na przykład w basenie lub w kałuży, straci się życie, ponieważ w grach komputerowych kontakt z "niebieską wodą" oznaczał śmierć bohatera. Pamiętam że kobieta kierująca szkolnym autobusem oraz jej syn mówili "przestań" za każdym razem kiedy poruszałem temat niebieskiej wody. W ciągu 800 dni szkoły, musiałem wspomnieć na ten temat przynajmniej 1500 razy.
1.2.CZERWONE I ŻÓŁTE BUTELKI Z KETCHUPEM I MUSZTARDĄ
Źródło tego lęku leży w moim uzależnieniu od gier komputerowych, szczególnie gry Metroid. W tej grze, u dołu ekranu na całej długości etapów ciągnie się czerwona, żółta i różowa rzeka lawy. Z tego powodu, wszystko co miało żywy czerwony lub żółty kolor, było dla mnie "lawą" jak w Metroid. (...) Podczas lunchu w szkole, gdy ktoś postawił zbyt blisko mnie pojemnik z musztardą lub ketchupem, prosiłem by przestawili go gdzieś dalej. Z tego powodu często mi dokuczano. Lęk ten przeminął w związku z pewną dużą karą. Ktoś kazał mi przenieść w jakiś celu pojemnik z ketchupem. Pamiętam że zajęło mi to ok. 90 minut.
1.3.SCHODY
Nie jestem pewien jaka jest przyczyna tego lęku. Wiem, że aż do 7 klasy szkoły podstawowej nie miałem żadnego problemu z chodzeniem po schodach. Od tego czasu jednak mogłem wchodzić jedynie na czworaka, używając rąk i nóg, lub wciągając się po poręczy. (...) W moim pierwszym liceum, które miało trzy piętra, często musiałem zrzucać plecak z książkami ze schodów na dół, by następnie spełznąć piętro niżej. By wejść, musiałem zastosować efekt wahadła, by dorzucić plecak na górę schodów, uważając, by nikogo nie uderzyć.
1.4.DWA 6-CIOLITEROWE SŁOWA NA "P"
Problem pojawił się u mnie pod koniec roku 1997. Oglądałem film rysunkowy, w którym dwie postacie o zielonych włosach mówili o uratowaniu swoich l...[ludzi - people]. Z jakiegoś powodu uruchomiło to u mnie fobię, która trwa do dziś. Nie używam tego wyrazu w mowie, w piśmie, ani nie czytam go na głos.
Dwa zakazane słowa to:
1. Pojedynczy człowiek. Początkowa sylaba brzmi jak "purse" (spotykany w powiedzeniu: "spotkać kogoś we własnej _________") [person=osoba]
2. Grupa powyższych. Ostatnia sylaba brzmi jak ostatnia sylaba słowa "apple" (spotykany w powiedzeniu "stadion mieści 50 000 _______") [people=ludzie]
1.5.SZTUĆCE
Problem ten trwa do dnia dzisiejszego. Nie mogę używać sztućców z rozszerzającymi się rączkami. Jeśli jednak mają stałą szerokość na całej długości, wtedy nie ma problemu.
2.JEDZENIE:
Ponieważ pizza smakowała mi zawsze o wiele bardziej niż wszystko inne, od 2002 moja dieta składa się prawie wyłącznie z pizzy. Również w tej materii nastąpiła zmiana. Pizza pepperoni została zastąpiona pizzą serową, co wyeliminowało zupełnie mięso z mojej diety. (...) z powodu braku ćwiczeń i braku motywacji do ćwiczeń, oraz dużej ilości tłustego jedzenia, przybrałem sporo na wadze. Podczas wizyty u lekarza dowiedziałem się że ważę 105 kg. Podczas gdy w przeszłości mogłem osiągnąć prędkość 15 mil/godz w dzikim pędzie, obecnie ciężko mi było osiągnąć nawet 13 mil/godz z powodu mojej masy. Jako że ćwiczenia nie wchodziły w grę, musiałem zmienić dietę. Ponieważ żywię się wyłącznie pizzą, dokonałem obliczeń matematycznych i skorzystałem z tricku usuwania nadmiaru tłuszczu z pizzy za pomocą serwetek. (...) Po roku okazało się że moja waga spadła do normalnego poziomu 85 kg.
2.JEDZENIE:
Ponieważ pizza smakowała mi zawsze o wiele bardziej niż wszystko inne, od 2002 moja dieta składa się prawie wyłącznie z pizzy. Również w tej materii nastąpiła zmiana. Pizza pepperoni została zastąpiona pizzą serową, co wyeliminowało zupełnie mięso z mojej diety. (...) z powodu braku ćwiczeń i braku motywacji do ćwiczeń, oraz dużej ilości tłustego jedzenia, przybrałem sporo na wadze. Podczas wizyty u lekarza dowiedziałem się że ważę 105 kg. Podczas gdy w przeszłości mogłem osiągnąć prędkość 15 mil/godz w dzikim pędzie, obecnie ciężko mi było osiągnąć nawet 13 mil/godz z powodu mojej masy. Jako że ćwiczenia nie wchodziły w grę, musiałem zmienić dietę. Ponieważ żywię się wyłącznie pizzą, dokonałem obliczeń matematycznych i skorzystałem z tricku usuwania nadmiaru tłuszczu z pizzy za pomocą serwetek. (...) Po roku okazało się że moja waga spadła do normalnego poziomu 85 kg.
3.GRY:
Jedna z gier komputerowych, które tworzyłem, została anulowana. Dwie kolejne są chwilowo wstrzymane, a czwarta ma potencjał by zostać bestellerem.
Jedna z gier komputerowych, które tworzyłem, została anulowana. Dwie kolejne są chwilowo wstrzymane, a czwarta ma potencjał by zostać bestellerem.
[George Game 13, obecnie wstrzymana]
3.1.PLATFORM MASTERS
Platform Masters to platformówka 2d i moja wymarzona gra. Stosuje trójwymiarowy efekt przewijania tła w niespotykanym dotychczas stopniu (wystarczy tylko spojrzeć na chmury). Składa się z około 300 leveli w 20 różnych światach i zawiera praktycznie każdy element spotykany w grach komputerowych - obiekty do zbierania, życia, punkty, zdrowie, niebezpieczeństwa, bossów, wrogów, a nawet drobiazgową fabułę.
4. MUZYKA
4.1. JAK SŁUCHAM MUZYKI
A więc, zdarzyło się wam słuchać tej samej piosenki 20 razy pod rząd, i uważacie to za imponujący wynik. 20 razy to zaledwie początek dla mnie, potrafię słuchać tej samej piosenki tysiąc razy na przestrzeni wielu dni. Tak, tysiąc razy. Jednak nawet tysiąc to zaledwie ułamek mojego obecnego rekordu. Zmieniając prędkość odtwarzania utworu, oraz używając korekcji brzmienia, wprowadzam zróżnicowanie w brzmieniu utworu. Jednak bardzo często odsłuchuję utwory setki lub tysiące razy nie wprowadzając żadnych zmian (...)
4.1.SZOKUJĄCE OSIĄGNIĘCIA
Po dotarciu do 10 levelu w grze "Bubsy in: Claws Encounters of the Furred Kind",natychmiast zwróciłem uwagę na muzykę do tego levelu, która szybko stała się moją ulubioną, przyćmiewając wszystko inne. Ustanowiłem wówczas mój pierwszy rekord, słuchając utworu przez 22 dni pod rząd. Czasem słuchałem czegoś innego, lecz najbardziej lubiłem ten właśnie utwór [nazwany przez siebie Out Where The Lake Is]. Około 2/3 ze wszystkich nagranych przez mnie kaset magnetofonowych (mam ich około 60) to nagrania Out Where The Lake Is w różnych prędkościach. Przez około 10 lat, OWTLI był moim ulubionym utworem. Wnikliwe obliczenia wskazują, że w tym czasie mogłem go wysłuchać od 900,000 aż do około 1,200,000 razy."
[Obecny rekord słuchania jednego utworu to 107 dni pod rząd przy jedynie niewielkich zmianach tempa]
...
Nick Smith, pseudonim "Ullillillia" znany jest na równi z mnogości swych nieszkodliwych obsesji, fobii i dziwactw, które drobiazgowo opisuje, notuje i kompletuje, jak też z zamieszczanych przez siebie na YouTube analiz gier komputerowych, za którymi często kryją się tysiące godzin poszukiwań ciekawostek, błędów, tajnych przejść. Jest autorem książki, "The Legend of the 10 Elemental Masters", autorem gry Supernatural Olympics, i tzw. "osobowością internetową", którą świat odkrył po raz pierwszy dzięki temu postowi na forach "Something Awful"
W 2011 grupa studentów nakręciła o nim film dokumentalny, który nadal jest w produkcji.
Niezgłębione bogactwa geniuszu i dziwactw Nicka na jego przepastnej stronie:
http://www.ulillillia.us
Nick gra w gry, prezentuje swoje gry oraz swoje podróże na swoim kanale YouTube:
https://www.youtube.com/user/ulillillia
Etykiety:
Cyberkultura,
Dokument,
Gry,
Gry Komputerowe,
Kultura,
Osoba
piątek, 26 lipca 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
środa, 29 maja 2013
Popkultura : Ciekawostki o animacji w kreskówkach
Cztery paluszki
Tradycyjnie, mnóstwo animowanych postaci z naszego dzieciństwa ma u dłoni po cztery palce zamiast pięciu. Powód jest dość trywialny - dłonie z czterema palcami o wiele prościej się rysuje, prościej animuje, układ palców jest bardziej czytelny, a poza tym - tak naprawdę nie robi to nam żadnej różnicy podczas oglądania. Zaczęło się już od pierwszych kreskówek z Myszką Miki. Sam Walt Disney tak tłumaczył tę decyzję:
Tradycyjnie, mnóstwo animowanych postaci z naszego dzieciństwa ma u dłoni po cztery palce zamiast pięciu. Powód jest dość trywialny - dłonie z czterema palcami o wiele prościej się rysuje, prościej animuje, układ palców jest bardziej czytelny, a poza tym - tak naprawdę nie robi to nam żadnej różnicy podczas oglądania. Zaczęło się już od pierwszych kreskówek z Myszką Miki. Sam Walt Disney tak tłumaczył tę decyzję:
"Pod względem artystycznym, pięć palców to po prostu za dużo dla myszki. Jego dłoń wyglądałaby jak kiść bananów. Z kolei jeśli chodzi o względy finansowe, rysowanie o jeden palec mniej w każdym z 45 000 rysunków składających się na jedną 6-ciominutową kreskówkę, zaoszczędziło naszemu studiu miliony dolarów"
Gdy Bob Budowniczy oraz Listonosz Pat mieli zostać wprowadzeni na rynek japoński, rozeszły się wieści że bajki zostaną wyedytowane tak, by dodać postaciom po jednym palcu. Rzekomo cztery palce w kulturze japońskiej miały zbyt negatywne konotacje, i (przynajmniej u postaci ludzkich) kojarzyły się z yakuzą (której członkowie, by odzyskać honor w oczach szefa, w rytuale zwanym Yubitsume obcinają sobie czubek małego palca, zaś w razie kolejnych potknięć siekają coraz dalej) oraz z liczbą cztery, która w języku japońskim brzmi jak "śmierć" i uznawana jest za pechową.
Mamy jednak wgląd do japońskiego zwiastunu Boba, gdzie liczba jego palców wyraźnie pozostaje wierna oryginałowi.
Białe rękawiczki
Dlaczego Miki, Minnie i Goofy noszą białe rękawiczki? Powody również są natury praktycznej i wywodzące się z bardzo dawnych czasów, gdy jeszcze nasi bohaterzy występowali wyłącznie w czerni i bieli. Rękawiczki zostały wprowadzone, by dłonie Mikiego, będące czarnej barwy, odcinały się od jego ciała, i były łatwiej dostrzegalne i wyraźne dla widza. Jak wyglądało to bez rękawiczek, widać u kota Feliksa i w pierwszej kreskówce z Mikim, "Steamboat Willie":
Jasne miejsca
Gdy w wieku szczenięcym oglądałem bajki Hanna-Barbera czy Disneya, odkryłem u siebie zdolność nadprzyrodzoną - ilekroć na ekranie pojawiała się większa ilość krzewów, drzwi, czy kamieni, zawsze byłem w stanie zgadnąć który kamień, czy też krzaczek za chwilę się poruszy, lub zza których drzwi wyskoczy potwór. Zawsze bowiem ten ruchomy element był dla mnie widoczny w nieco innym kolorze niż pozostałe. Okazuje się, że niestety nie była to bardzo mało praktyczna supermoc, lecz fakt - ponieważ w tradycyjnym studiu animacji osobny artysta zajmował się rysowaniem tła, a inny znów przygotowywał kolejne klatki animacji na warstwach przezroczystej folii, bardzo ciężko było idealnie dopasować kolory. Ponadto, wiele warstw folii nałożonych na tło powodowało dalsze przyciemnienie i rozmycie tła, przez co nałożony animowany element odstawał jeszcze bardziej. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, co mam na myśli, poniżej bardzo wyraźny przykład ze Sknerusem wynurzającym się z namalowanego w tle oceanu złotych monet (21. sekunda).
Kołnierzyki, kalki, smugi
Również Hanna-Barbera odpowiedzialna jest za rozpropagowanie tzw. ograniczonej animacji. Choć brzmi to nieco pejoratywnie, to właśnie temu procederowi zawdzięczamy najpopularniejszych bohaterów naszego dzieciństwa, Flintstonów, Jetsonów, Scooby Doo, psa Huckleberry, by wymienić tylko kilku. W latach 50-tych Hanna Barbera szturmem wzięła rynek kreskówek telewizyjnych. Do tej pory, koszty narysowania 10-minutowej kreskówki były zbyt wysokie by producenci telewizyjni mogli sobie pozwolić na zakup filmów animowanych specjalnie na potrzeby stacji, więc zazwyczaj odtwarzane były kreskówki uprzednio puszczane w kinach. Hanna Barbera, poprzez zastosowanie wielu technik "oszczędnościowych" zdołała obniżyć koszt przygotowania jednego odcinka z ponad 30 tysięcy do 3 tysięcy dolarów. "Ograniczona" animacja oznaczała że animowane były tylko wybrane elementy postaci, zaś elementy nieruchome wykorzystywały ten sam fragment rysunku. Dzięki temu nie było konieczności rysowania całości postaci w każdej klatce, co znacząco oszczędzało czas i pieniądze. Stąd również wzięły się nieodzowne kołnierzyki oraz naszyjniki u kreskówkowych zwierzaków, nawet gdy poza tym nie miały nic na sobie (jak miś Yogi). Dzięki temu tułów mógł pozostać nieruchomy, zaś animatorzy zajmowali się jedynie głową, a miejsce łączenia było wygodnie zakryte odpowiednim elementem garderoby. Ponadto, studio często korzystało z gotowych szablonów ruchu dla każdej postaci, co pozwalało na wielokrotne wykorzystywanie tych samych rysunków. Również przy szybszych ruchach, zamiast zwiększać ilość rysunków na sekundę (jak w studiach Disneya), Hanna-Barbera wprowadziła ekspresyjne "smugi", sugerujące bardzo szybki ruch bohatera, jak na przykład u biegnącego Strusia Pędziwiatra - zamiast precyzyjnie narysowanych nóg, wystarczy wirujące koło.
żródła:
http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/FourFingeredHands
http://www.exploringgeopolitics.org/Interview_Edwards_Kate_Cartography_Geocultural_Risk_Case_Studies.html
http://en.wikipedia.org/wiki/Mickey_Mouse
http://news.bbc.co.uk/2/hi/entertainment/720419.stm
http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/WhiteGloves
http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/ConspicuouslyLightPatch
http://en.wikipedia.org/wiki/Limited_animation
http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/WheelOFeet
http://animationsmears.tumblr.com/
Etykiety:
Film,
Media,
Popkultura,
Sztuka
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















